wtorek, 6 listopada 2007

Pudełeczka

Prawdziwą rewolucją w fotografii było wynalezienie błony celuloidowej. Wynalazek niejakiego Pana Goodwina wprowadzono do szerokiego zastosowania w 1889 roku.  Płyty szklane zamieniono na leciutkie klisze,  przez co i fotografia stała się dostępniejsza dla szarego,  prostego człowieka.  Nie trzeba było już dźwigać ciężkich skrzyń, szklanych płyt i całego osprzętu.  Powstał też nowy rodzaj aparatu fotograficznego - aparat skrzynkowy.  "Boxy",  bo i tak były one nazywane,  zbudowane były w formie prostopadłościanu z drewna lub blachy.  Film przewijano specjalnym pokrętłem połączonym ze szpulą odbiorczą.  Obiektywy były ciemne a migawka stała (najczęściej 1/30 sekundy i B).  Przednia soczewka obiektywu była zazwyczaj tak wbudowana,  że nie wystawała poza płaszczyznę czoła aparatu.  Ot, takie pudełeczko ze skórzanym paskiem.  Celownikiem było małe lusterko z soczewką tak zamocowane (pod kątem 45 stopni),  by od góry widzieć było można to,  co jest przed nami.  Proste,  a co najważniejsze spełniające swoją rolę.  Aparaty skrzynkowe w początkach dwudziestego wieku to coś takiego jak dzisiaj plastikowe analogowe kompakty.  Nawet dziecko mogło pstryknąć zdjęcie z ręki i od ręki.  Skutek tego pstryknięcia nie był jednak najwyższych lotów.

  

Stereo Puck    1925

niedziela, 4 listopada 2007

PKS

W zeszłym roku grzebiąc w internecie natrafiłem przypadkiem na forum dyskusyjne grupy ludzi interesujących się fotografią stereoskopową.  Ludzie ci umawiali się na spotkanie w Warszawie,  którego celem miał być plener fotografii stereoskopowej,  pokaz  zdjęć trójwymiarowych i co mnie najbardziej zaciekawiło...wizyta w warszawskim fotoplastikonie.  Niewiele myśląc,  pojechałem i ja.  Wziąłem ze sobą kilka starych aparatów,  stołowy stereoskop z początku dwudziestego wieku  i trochę   fotografii.  Pełem obaw stawiłem się o ustalonej porze w określonym miejscu (brzmi to jak z filmu szpiegowskiego).  Obawy moje były zupełnie nieuzasadnione.  Przywitała mnie grupa zapaleńców z całej Polski dla których fotografia stereoskopowa była i jest sposobem na życie.  Od razu zginęły jakiekolwiek bariery i zaczęliśmu nadawać na tych samych falach.  Jedna tylko rzecz różniła nas od siebie, mianowicie to,  że ja,  jako jedyny nie robiłem zdjęć 3D.  Przyznam Wam się,  że niedługo potem i ja zacząłem pstrykać w trójwymiarze.  Od tamtej pory regularnie bez względu na porę roku spotykamy się na plenerach, wymieniamy doświadczeniami i bardzo sympatycznie spędzamy wolny czas.  Jakbyście chcieli tego doświadczyć, zapraszam na stronę Polskiego Klubu Stereoskopowego  www.stereoskop.org.pl  Naprawdę warto!!!

  

Summum stereo    1925

 

 

piątek, 2 listopada 2007

Co jest co?

Obiecywałem sobie, że nie będę opowiadał o historii stereoskopii w szczegółach, a jednak aparaty z lat pięćdziesiątych wchłonęły mnie bez reszty.  Mam tylko ogromną prośbę do wszystkich czytelników.  Bardzo proszę,  nie traktujcie moich wypocin jako źródło historyczne.  To co tu pisałem jest moją luźną interpretacją wydarzeń.  Nie wykorzystujcie tych materiałów  do prac  licencjackicj,  dyplomowych czy doktorskich, bo każdy promotor będzie boki zrywał,  a ocena pracy może być cokolwiek niska.  Nie czuję sie naukowym autorytetem w tej dziedzinie,  a to że coś piszę,  wiąże się tylko i wyłącznie z tym,  że to lubię i często nie mam niczego innego do roboty.  Opieram się na wiadomościach,  które znalazłem w internecie,  na własnych spostrzeżeniach,  na faktach jakie miały miejsce, często opisywanych w literaturze i na "nocnych Polaków rozmowach".  Te ostatnie są fantastycznym źródłem wiadomości na każdy chyba temat. Kto w takich rozmowach brał udzial, doskonale o tym wie...

  

La Litote     1902

środa, 31 października 2007

RFN-owskie stereo

No, a co tam słychać w wylęgarni europejskiego kapitalizmu, u tych niedobrych "Niemców Federalnych"?  Przypominam, że jesteśmy w dalszym ciągu w latach pięćdziesiątych dwudziestego wieku.  W Wiesbaden, fabryka Wirgin (i proszę żadnych skojarzeń z Dodą),  miała swoją "dziewicę" - Edixę Stereo.  Najpierw była "goła"  Edixa, potem dodano jej dalmierz a na końcu światłomierz selenowy. W ten oto prosty sposób powstały trzy modele tego samego aparatu. Były to chyba najszersze ( 20 cm )  małoobrazkowe aparaty stereoskopowe produkowane w tym czasie nie tylko w Niemczech ale i na świecie.  Przyrodnią siostrą Edixy była,  produkowana w firmie Wilhelma Witta z Hamburga, Iloca Stereo.  Niektóre wersje tego aparatu eksportowane były do Stanów Zjednoczonych pod zmienionymi nazwami (Realist 45 czy Tower Stereo).  Podsumowując ,o ile w motoryzacji zachodnioniemiecki Mercedes bił na głowę wschodniego Wartburga, to w fotografii stereoskopowej socjalistyczna Belplasca nie miała sobie równych.

  

Edixa Stereo IA    1954-58

  

Edixa Stereo IIA    1557-58

  

Edixa Stereo IIIA    1957-58

  

Iloca Stereo II    1954-?

 

niedziela, 28 października 2007

Belplasca

Dzisiaj zabieram Was w bardzo krótką podróż,  za naszą zachodnią granicę , do pięknego Drezna.  Właśnie tutaj funkcjonowała fabryka, której produkty były obiektem pożądania nie tylko fotoamatora ale i niejednego zawodowego fotografika.  Belca VEB Dresden (a od 1959 roku Pentacon VEB) - bo o niej myślę, to przykład niemieckiej solidności i funkcjonalności.  W1954 roku zza murów tej wytwórni wychodzi i od razu podbija światowy rynek aparat stereoskopowy Belplasca.  Błyskawicznie staje się hitem.  Poręczny,  bardzo mocny,  perfekcyjnie zaprojektowany,  wykonany z olbrzymią precyzją aparat,  miał jeszcze jedną wielką zaletę... Była nią optyka!!! Co tu dużo gadać,  obiektywy Carl Zeiss Jena - Tessar 3,5/37,5,  mimo swojego niepozornego wyglądu sprawiały się w tym aparacie fenomenalnie.  Miękkość rysunku,  brak zniekształceń,  duża głębia ostrości...  To wszystko sprawiało,  że Belplasce nie tyle "chciało się mieć",  ile "trzeba było mieć"!!!   A nie było to takie proste.  W ciągu ośmiu lat produkcji wyszło okolo 5 tysięcy sztuk tego aparatu.  Ja mam dwa, to znaczy, że u ludzi jest tylko 4998.

 

  

Belplasca   1954-1962

  

piątek, 26 października 2007

Dziurka

Dzisiaj skreślę parę słów na temat bardzo ciekawej gałęzi fotografii - fotografii otworkowej.  Coż to takiego?  To fotografia wykonywana bez użycia soczewek. Klasyczny obiektyw zastąpiony jest zwykłą (niezwykłą!!!) dziurką zrobioną w nieprzepuszczającym światło materiale.  Światło przechodząc przez ten mały otworek tworzy wewnątrz ciemni aparatu obraz.  Jeden otworek - jeden obraz.  Dwa otworki - dwa obrazy...i już mamy mechanizm trzeciego wymiaru. W fotografii stereoskopowej bardzo ważna jest ostrość wszystkich planów (i tych bliższych i tych dalszych), co pogłębia efekt trójwymiarowy. W aparatach otworkowych problem ten mamy "z głowy", wszystkie plany ostrzą jak żyleta.  W mojej trzydziestoletniej przygodzie z trzecim wymiarem dopiero dwa razy spotkałem się z otworkowymi aparatami stereoskopowymi.  Jeden z nich to wytwór zapalonego hobbysty, bardzo dokładnie i estetycznie wykonany z drewna tropikalnego.  Drugi natomiast to Gakken Stereo Pinhole Camera,  japoński aparat do samodzielnego montażu.  Oprócz zdjęć stereo można nim robić zdjęcia panoramiczne. Ta plastikowa "zabaweczka" na film małoobrazkowy stanowiła dodatek do czasopisma "Otona no Kagaku".  Nie wiem co to znaczy i proszę.... nie każcie mi tego tłumaczyć!!!

  

Gakken Stereo Pinhole Camera    2006 

środa, 24 października 2007

Duże aparaty do małych fotek

Na pewno kiedyś wpadły Wam w ręce, drodzy Czytelnicy, takie kartonowe krążki z malutkimi slajdami stereoskopowymi. Te miniaturki wkładało się do specjalnej przeglądarki i podziwiało w trójwymiarze krajobrazy z całego świata, bajki lub kadry z filmów fabularnych i rysunkowych. Przeglądarka taka - View Master,  jest do dzisiaj bardzo popularna w USA.  Produkowana jest masowo, a jej kształty i kolory nawiązują do aktualnie panującej mody, krótko mówiąc, promuje wszystkie amerykańskie hiciory (Barbie, Batman, Power Rangers, Park Jurajski itp. itd.).  Nazwa jej pochodzi od aparatu fotograficznego View Master Personal Stereo - dziecka firmy Sawyers Inc. z Portland (a może odwrotnie???).  Aparacik na na filmie 35 mm. robił dwa malutkie zdjęcia (10x13 mm.) na jednej małoobrazkowej klatce. Wystarczyło przesunąć taką wajchę przy obiektywach i zdjęcie było wyżej lub niżej.  Sawyers miała nawet przedstawicielstwo w Belgii, skąd inny aparat, View Master Stereo Color,  próbował opanować rynek europejskiej stereofotografii. Europa wolała jednak klasyczny mały obrazek a nie jakiegoś "kurdupla" zza oceanu. Jedynie czesi "kupili" pomysł wypuszczając Stereo Mikromę i Meoptę 35  Stereo, a przeglądarkę nazwali Meoskopem. Co kraj to obyczaj. W NRD (dla tych, którzy nie wiedzą informuję, że było kiedyś takie państwo) stereoskop tego typu został ochrzczony mianem Stereobox , a tematem zdjęć były w 99%  idiotyczne przygody kilku pluszowych niedźwiadków. O rany..., jak ja tego nie lubiłem!!!

  

View Master Personal Stereo   1952

  

View Master Stereo Color   1951-55

  

Stereoskopy typu View Master i "czarodziejski krążek"

London in 3D - litewskie anaglify.

Kolejny album zdjęć stereoskopowych, którym chciałbym się z Wami podzielić, to "London in 3D". Tytuł ten już parokrotnie przewijał...