niedziela, 10 listopada 2019

Trzy wymiary Namibii

"Trzy wymiary Namibii" to moja najnowsza wystawa zdjęć stereoskopowych wykonanych w technice anaglifu. Co prawda zdjęcia były robione parę lat temu, ale wystawa jako taka przygotowana została specjalnie dla Miejskiego Centrum Kultury w Płońsku. Miało być coś ciepłego na długie jesienno-zimowe wieczory, więc co najbardziej odpowiadało? Oczywiście, że Afryka! "Trzy wymiary Namibii" to zapis mojej sześciotygodniowej podróży po drogach i bezdrożach tego przecudownego kraju, którą to podróż odbyłem w ramach projektu "Afryka Nowaka" w 2011 roku. W piątek, 8 listopada w sali wystawienniczej MCK w Płońsku miało miejsce uroczyste otwarcie wystawy, w skład której wchodzi 48 obrazów formatu 30x40 cm. Wernisaż otworzyła pani dyrektor płońskiej placówki Marzena Kunicka. Następnie głos zabrała  Joanna Ruszkowska, która przybliżyła przybyłym na wystawę moją skromną (!) osobę. Po tym dostałem mikrofon w swoje ręce i... zaczęło się o stereofotografii. Było o historii, było o technikach oglądania, było o paralaksie, było o metodach fotografowania, było... miło, wesoło i na temat. Nie zabrakło również informacji o projekcie "Afryka Nowaka", o samym Nowaku i jego wyczynach. A wszystko w fantastycznej atmosferze, stworzonej przez gospodarzy i przybyłych gości. Za to wszystko bardzo serdecznie dziękuję, mając nadzieję, że to nie było nasze ostatnie spotkanie. Jeżeli ktoś miałby ochotę obejrzeć wystawę, ma jeszcze sporo czasu, bo będzie ona wisieć w płońskim MCK-u do 31 grudnia. Zapraszam!


Dyrektor MCK w Płońsku Marzena Kunicka otwiera wystawę.


Dali mikrofon, to trzeba było gadać!


A było do kogo...


Potem było oglądanie i komentowanie.








A i dla ciała coś się znalazło!

Prezentowane zdjęcia pochodzą z profilu MCK Płońsk na facebooku.





środa, 30 października 2019

RETO 3D

W dobie rozwijajacej się dynamicznie fotografii cyfrowej, sprzęty analogowe odchodzą do lamusa. Rzadko kto produkuje klasyczne aparaty "na kliszę". W zeszłym roku malutka firma z Hong Kongu Reto Project, postanowiła powrócić do korzeni i pod hasłem "Reinvent Together" (wspólnie wymyślając na nowo) w 2019 roku stworzyła prosty, klasyczny aparat do zdjęć 3D. Aparat RETO 3D, bo tak ochrzczono ten produkt bardzo przypomina stereoskopowe "plastic fantastic" z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Ma trzy akrylowe obiektywy o ogniskowej 30 mm i stałej przysłonie o wartości 11, migawkę o czasie 1/125 oraz lampę błyskową zasilaną baterią AA. Aparat foci w stereo od 1 metra do nieskończoności a efektem naciśnięcia spustu migawki są trzy obrazy zapisane na filmie małoobrazkowym. Uzyskane zdjęcia można po obrobieniu oglądać jako stereoparę lub anaglif, wykorzystać do lentikularów lub do coraz popularniejszych dzisiaj ruchomych obrazków, tzw. gif-ów. Sprzęcik jest całkowicie manualny, od założenia filmu począwszy, poprzez naciąg poszczególnych klatek, przewijanie do początku i na wyjęciu błony skończywszy. Wszystko ręcznie, wszystko stałe, bez kombinacji z ostrością, jasnością i czasem. Taki aparacik dla szympansa zakochanego w fotografii trójwymiarowej. Plastikowe coś, bardziej do zabawy niż poważnego fotografowania w 3D. Przecież nie każdy musi mieć ekstra sprzęty. Kiedy przeczytałem o tym aparacie, od razu napisałem do producenta prośbę o przysłanie mi materiałów promujących ten model. Za dwa tygodnie dostałem... aparat. To mi się bardzo spodobało. Zachęcony takim obrotem sprawy, następnego dnia napisałem do Ferrari. Czekam!!! :)


Reto 3D w oryginalnym opakowaniu.


Reto 3D   2019






sobota, 19 października 2019

Stereotar C

No cóż, długo mnie tu nie było, a wszystko to za sprawą otaczającej mnie rzeczywistości i czasu, który gna niewiarygodnie szybko. Co dzisiaj? Coś wspaniałego, niezwykle rzadkiego i wypatrywanego przeze mnie bardzo, bardzo długo! Ale wreszcie udało się, jest i traktowane będzie z szacunkiem na miarę relikwi jakowej. A co to takiego??? To (tutaj powinny zabrzmieś fanfary)... Stereotar C!!! Jest to obiektyw do zdjęć stereoskopowych przeznaczony docelowo do aparatów Contax, wyprodukowany w 1955 przez Zeiss Ikon AG. Stuttgart. Obiektyw pozwala fotografować w trójwymiarze od 0,8 do 2,5 metra i wspaniale sprawdza się do zdjęć portretowych. W połaczeniu z dodatkowymi nasadkami robi zdjęcia makro i mikro, a gdy założymy jeszcze na niego nasadkę pryzmatyczną, to i poradzi sobie z krajobrazami. Jak każde tego typu urządzenie, Stereotar dzieli nam klatkę małego obrazka na dwie równe części. Osobiście nie jestem zwolenników kadrów pionowych (zauważcie, że nasze oczy fizjologicznie ogarniają raczej poziom), ale nie ma co narzekać, szczególnie gdy ma się takie cacuszko na własność. Historia zakupu jest bardzo prosta. Znalazłem ten komplet (razem z Contaxem IIIA) na aukcji na angielskim e-bayu. Sprzedający (-a) zastrzegał sobie wysyłkę tylko na terenie Wielkiej Brytanii. Napisałem więc grzecznie łamaną angielszczyzną, czy jest możliwy transport do Polski. Odpowiedź przyszła jeszcze tego samego dnia... po polsku. Okazało się, że sprzedawca jest Polakiem. Umówiliśmy się, że jak tylko wygram aukcję (proponowałem zakup na "kup teraz", ale się nie zgodził) całość wyśle do mnie na wieś. No i jakoś tak wyszło, że wszystko skończyło się dla mnie "very happily". Stereotar jest u mnie i nie oddam go nikomu, bo to moja zabawka!!!


Stereotar C z Contaxem IIIA   1955






Pryzmatyczna nasadka do dalekich planów



piątek, 4 października 2019

"Utrwalone - miasto, wojna, miłość".


Dosłownie rzutem na taśmę, udało mi się obejrzeć ostatnią wystawę w Warszawskim Fotoplastikonie. "Utrwalone - miasto, wojna, miłość", to wystawa warszawskich fotografii Tadeusza Bukowskiego, przygotowana na obchody 75 rocznicy Pawstania Warszawskiego. Wystawa jest przezentacją nowej kolekcji zdjęć w zbiorach Muzeum Powstania Warszawskiego, liczącej ponad 1800 kadrów. W okularach Fotoplastikonu zobaczyć mozna czterdzieści osiem dramatycznych ujęć (niestety konwersji 3D) z okresu okupacji niemieckiej i Powstania Warszawskiego. Autorem zdjęć jest nieżyjący już niestety Tadeusz Bukowski ps. "Bończa" - polski fotografik, fotoreporter Referatu Fotograficznego Biura Informacji i Propagandy Armi Krajowej. Podczas Powstania Warszawskiego fotografował oddziały powstańcze i ludność cywilną w rejonie Powiśla i północnego Śródmieścia. Jako długoletni harcerz, wiele zdjęć poświęcił działalności Harcerskiej Poczty Polowej. Blisko współpracował z reżyserem Antonim Bohdziewiczem, któremu przekazywał swoje zdjęcia, zostawiając sobie negatywy. W oczekiwaniu na zdobycie Powiśla przez Niemców schował około 200 negatywów w piwnicy na ulicy Drewnianej 12 a resztę w mieszkaniu na  Smolnej 14 oraz na dziedzińcu Liceum im. Zamoyskiego. 12 września dostał się do niewoli niemieckiej. Po powrocie do Warszawy w 1945 roku, odnalazł tylko zdjęcia z ulicy Drewnianej.Jego fotografie były zamieszczane w wielu wydawnictwach i na wystawach dotyczących powstania. Po wojnie, od 1948 roku, był fotografem w Instytucie Wydawniczym Nasza Księgarnia. Był autorem albumu fotograficznego "Warszawa w dniach powstania 1944", wydanego nakładem Krajowej Agencj Wydawniczej w 1980 roku. W tym samym roku zmarł w wieku 71 lat. Pozostał po nim bezcenny, fotograficzny zapis historii Powstania Warszawskiego, którego malutką część możecie obejrzeć w magicznym miejscu w Alejach Jerozolimskich 51. Spieszcie się, wystawa kończy się 6 pździernika.


Plakat wystawy "Utrwalone - miasto, wojna, miłość"


Powstańcze kadry Tadeusza Bukowskiego






Kilka pamiątek po autorze.




niedziela, 15 września 2019

Ontoscope 4,5x10,7

Aparat stereoskopowy Ontoscope został wyprodukowany we Francji w 1920 roku przez  paryską firmę Cornu. Na pierwszy rzut oka przypomina bardzo Verascopa, ale po dokładnym obejrzeniu różnice same rzucają się w oczy. Ontoscope pozwala robić stereopary formatu 4,5x10,7 mm. Zbudowany jest całkowicie z metalu, więc i waży "słusznie". Nie polecam chowania do do kieszeni spodni, bo nie pomogą ani szelki ani pasek, a spodnie wisieć nam będą na kolanach. Aparat (ten egzemplarz, bo inne modele miały i Tessary) ma dwa obiektywy Berthiot Paris Flor o ogniskowej 5,4 cm i jasności 4,5. Pozostałe wartości przysłony to 8 i 11. Czas otwarcia migawki (gilotynowej) to 1/5, 1/10, 1/25, 1/50, 1/100, 1/150, 1/200, 1/250, 1/400 oraz P. Za pomocą sprytnie pomyślanego napędu ślimakowego reguluje się ostrość w zakresie od 1 metra do nieskończoności. Ten model ma dwa celowniki. Jeden klasyczny Newtona a drugi zwierciadlany. Producent zaopatrzył Ontoscopa w poziomicę i uchwyt do statywu. Szklane płyty mieszczą się w wymiennym magazynku zaprojektowanym na dwanaście zdjęć. A zresztą, po co mam sobie strzępić język, opisywać, omawiać i komentować... Obejrzyjcie Onstoscopa na zdjęcich i oceńcie sami. Podoba Wam się czy nie? Na mój gust... jest super!


Ontoscope   1920







niedziela, 8 września 2019

Nasze Polskie ZOO w Marcinku

Od wczoraj, tj. od 7 września w Cafe Pub Marcinek na staromiejskim Podwalu można obejrzeć moją wystawę anaglifów "Nasze Polskie ZOO". Co prawda fotografie były już pokazywane, ale dla bywalców Marcinka jest to zupełna nowość. Jeżeli mielibyście ochotę obejrzeć moje "zwierzątka",  serdecznie zapraszam. Przy okazji namawiam na kufelek wybornego ciemnego Kozela lub szybkiego, zmrożonego kwaśniaczka... Dla osób zainteresowanych wystawą dołaczam słowo wstępne. "Chcąc fotografować zwierzęta, trzeba poznać dokładnie ich życie. Trzeba wiedzieć, gdzie zakładają gniazda i żerują, dokąd chodzą do wodopoju, gdzie i kiedy udają się na spoczynek. Jednak z góry zaplanowane ujęcia fotograficzne bardzo często zawodzą... Z czasem fotograf-przyrodnik wypracowuje własny sobie sposób fotografowania, nieraz bardzo specyficzny i niekonwencjonalny. Taki właśnie sposób wypracował autor zdjęć - Tomasz Bielawski (lekarz weterynarii z trzydziestoletnim stażem), który nie dość że fotografuje często nie dostrzegany, a otaczający nas na każdym kroku świat zwierząt, to jeszcze używa do tego techniki obrazowania stereoskopowego. Technika ta pozwala dosłownie wejść w obraz i zetknąć się sam na sam z rzadkimi gatunkami "czworo-(i więcej)-nogów".  Załóżmy więc czarodziejskie okulary i przenieśmy się w zwierzęcy (a może i zezwierzęcony) świat. Zachowajmy przy tym podstawowe środki ostrożności, gdyż bezpośrednia styczność ze zwierzęciem (szczególnie obcym) może być przyczyną wielu groźnych chorób. W razie niepokojących objawów należy natychmiast skonsultować się z lekarzem lub farmaceutą!"  W sobotę doraźna pomoc była i w lokalu! Zdjęcia w Marcinku powiszą do końca września. Okulary znajdziecie przy fotkach lub w bufecie. Wbijacie!


"Nasze Polskie ZOO" w Cafe Pub Marcinek







niedziela, 1 września 2019

Pasjonaci

Autorem książki, którą chciałbym dzisiaj Wam pokazać jest Jerzy Malczewski (rocznik 1924!!!), postać bardzo barwna i zasłużona zarówno dla polskiej nauki jak i dla Polski. Powstaniec Warszawski, jedyny żyjący jeszcze członek 400-osobowego batalionu "Bełt", wieloletni pracownik naukowy Politechniki Warszawskiej, autor wielu opracowań i wydawnictw naukowych i popularnonaukowych. Ostatnim jego dziełem jest książka "Prace, czyny zbiory pasjonatów i im podobnych", w której znalazłem się i ja wraz z moimi "sterełkami". Oto co pisze pan Jerzy w przedmowie: Ćwierć wieku temu w Filii Politechniki Warszawskiej w Płocku organizowałem coroczne wystawy pt. Hobbyści wśród profesorów i studentów Politechniki Warszawskiej". Hobbyści byli pasjonatami poświęcającymi czas wolny swojemu zamiłowaniu pozazawodowemu na pograniczu sztuki i piękna. Wystawy cieszyły się powszechnym zainteresowaniem, gdyż pokazując prace  lub zbiory znanych na Uczelni ludzi, ukazywały ich z innej strony.  (...) Wystawiennictwo skończyło się z moim przejściem na emeryturę (...) pozostały po nim tylko sentymentalne wspomnienia.(...) Zgromadzony przez długie lata materiał zainicjował mnie do napisania tej książki. Znajdowanie współautorów nie było trudne. Sprzyjała temu moja znajomość wielu ludzi, z którymi kontaktowałem sie w wielu organizacjach i środowiskach, a także ich powszechna gotowość do współautorstwa i udzielenia informacji oraz chęć pozostawienia po sobie jakiegoś śladu. (...) Wszystkim współautorom dziękuję serdecznie za uczestnictwo i pomoc w tworzeniu niniejszej książki. (...) Spodziewam Się, że Szanowni Czytelnicy będa po przeczytaniu książki powracali do interesujących ich tematów. Nie wiem jak Wy, ale ja na pewno, bo na stronach 234-237 znaleźć można rozdział Stereoskopia, w którym autor przedstawia hobby pewnego lekarza weterynarii z Krasnosielca :). W kilku słowach opisuje mechanizm obrazowania stereoskopowego, urządzenia do tworzenia i oglądania takich obrazów oraz historię trójwymiaru. To wszystko ilustrowane jest bardzo bogato zdjęciami aparatów, stereoskopów i innych ciekawostek 3D. Zapytacie pewnie jak pan Jerzy trafił do mnie? Otóż od kilkunastu lat, w wydawaniu swoich prac, pomagał mu mój zmarły w kwietniu brat. Ta książka to ostatnie wydawnictwo, w którym zostawił część siebie. Tym bardziej jest ona dla mnie bardzo cenna zarówno pod względem materialnym jak i sentymentalnym. Panie Jurku i Wacku... bardzo Wam dziękuję!


"Pasjonaci..." pana Jerzego Malczewskiego    2019


Kilka słów o stereoskopii!



Do książki pan Jerzy dołączył taką karteczkę!

Trzy wymiary Namibii

"Trzy wymiary Namibii" to moja najnowsza wystawa zdjęć stereoskopowych wykonanych w technice anaglifu. Co prawda zdjęcia były robi...