wtorek, 30 października 2018

Scotland in 3D

4 października tego roku, w związku z odbywającym się w St. Andrews Festiwalem Fotografii Stereoskopowej, odbyła sie premiera nowej publikacji pod tytułem "Scotland in 3D -  A Victorian Virtual Reality Tour". Tę stereoskopową, wiktoriańską podróż w wirtualnej rzeczywistości zafundował wszystkim pasjonatom trójwymiaru i Szkocji, Peter Blair - historyk fotografii, wybitny znawca tematu i kolekcjoner XIX wiecznych zdjęć. Album na 128 stronach zawiera ponad 230 bardzo starannie wydrukowanych reprodukcji starych obrazów stereoskopowych. Zdjęcia ułożone są jak w przewodniku turystycznym, dzięki czemu możemy po kolei odwiedzać bardziej lub mniej znane zakątki ojczyzny kiltu i whisky. W jakimś stopniu nawiązuje to do pewnej tradycji fotografii z tego okresu. Otóż w epoce wiktoriańskiej bardzo popularne zdjęcia trójwymiarowe, pozwalały poznawać dalekie kraje, podziwiać egzotyczne widoki i zachwycać się cudami natury, bez wychodzenia z domu. Na podróże stać było tylko najbogatszych. Co miała zatem począć klasa średnia i plebs? Właśnie dzięki temu stereoskopy zyskały taką popularność w mieszczańskich domach, a hasło "nie ma domu bez stereoskopu" porównywałbym z dzisiejszym "nie ma domu bez komputera". Żeby "dogłębniej" zwiedzić wiktoriańską Szkocję, do albumu dołączony jest bardzo poręczny, kartonowy stereoskop Loreo Lite. Mój egzemplarz ma dodatkowo specjalną imienną dedykcję od autora. Dla kogo? Oczywiście, że dla Tomka!


Scotland in 3D     2018





Nic dodać, nic ująć!

środa, 24 października 2018

Nasadka z Kraju Rad

Nasadka stereoskopowa, którą Wam dzisiaj pokażę przyjechała do mnie całkiem niedawno z Litwy. Wyprodukowana została w 1956 roku w Krasnogorsku, a konkretnie w Krasnogorskim Zakładzie Mechanicznym (KMZ). Urządzenie przystosowane było do pierwszych aparatów FED oraz do aparatów Zorki, Zorki 2, Zorki S i Zorki 2S. Jak każda nasadka do zdjęć trójwymiarowych dzieliła ona obraz małoobrazkowej klatki na dwie części formatu 24x18mm. Ustrojstwo było bardzo dobre, a do tego jeszcze dziwnym zbiegiem okoliczności jego budowa bardzo przypominała niemiecką nasadkę do znanych aparatów firmy Leica. I tu i tu zastosowano soczewki pryzmatyczne, które o wiele lepiej funkcjonują niż stosowane w innych nasadkach zwierciadła. Solidna, radziecka konstrukcja z serii "gniotsa nie łamiotsa" dawała 100% gwarancji, że uzyskany obraz będzie najlepszy, najprawdziwszy i najbardziej stereoskopowy! W końcu w ZSRR wszystko musiało być naj! Wieść gminna niesie, że tam i zegarki chodziły najszybciej. Ale poważnie rzecz ujmując, nasadka była naprawdę dobrej jakości, aż dziwne. W odróżnieniu od innych nie nakręcało się jej na obiektyw czy do body aparatu, tylko caly aparat nakręcało się na nią. Wszystko tworzyło solidną, zwartą konstrukcję, którą możecie zobaczyć na ostatniej fotografii. Tutaj nasadka razem z aparatem FED. Koniecznie podziwiajcie, a zazdrościć nie musicie.


Nasadka stereoskopowa do aparatu Zorki  1956






Nasadka z aparatem FED



wtorek, 16 października 2018

Sterean II

Sterean II to nasadka stereoskopowa przeznaczona do aparatów miechowych formatu od 4,5x6 cm do 13x18 cm. Producentem urządzenia (podobnie jak i pierwszej jego wersji o nazwie Sterean) był Niemiec, Eugen Pogade. Sterean II ujrzał światło dzienne około 1914 roku. Tak jak Sterean, oparty był na układzie luster, dzielących obraz na dwie części. Zapytacie pewnie, czym się różniły oba modele. Różniły się głównie sposobem mocowania na obiektywie aparatu. Pierwszy model zaopatrzony był w sprężynujący pierścień, który zakładało się na rant obiektywu. W drugim zamocowane były blaszki i śruba dociskająca, dzięki której nasadka pasowała do różnych średnic soczewek. Niestety w moim egzemplarzu grzebał jakiś "Pomysłowy Dobromir", który zamocował pierścień o śednicy 42mm. Nie wiem, może uda mi się doprowadzić nasadkę do stanu pierwotnego. W zależności od formatu aparatu możliwa była w Stereanie II regulacja zwierciadeł. I tutaj także mechanizm regulacji uległ zmianie w stosunku do "jedynki". Niby drobiazgi, ale drobiazgi ulepszające pracę urządzenia. Jeżeli chcecie porównać oba modele, znajdźcie proszę sobie pierwowzór. Opisywałem go bodajże w sierpniu 2010 roku. I proszę! Tyle lat moja "jedynka" czekała na młodszego brata, aż wreszcie się doczekała. Warto było czekać!


Sterean II      1914





wtorek, 9 października 2018

RossCam 3D

W mojej dość już pokaźnej kolekcji aparatów stereoskopowych, nie może zabraknąć miejsca na "dziurkacze", "pinhole" lub jak kto woli "otworkowce". Mam oczywiście na myśli aparaty otworkowe, czyli urządzenia rejestrujące obraz bez użycia tradycyjnych obiektywów. Obiektywem jest tutaj zwykła mała dziurka. W stereoskopowych "Camerach Obscurach" tych dziurek musi być dw razy więcej, czyli dwie. We wrześniu w moje ręce wpadł kolejny aparat otworkowy, tym razem wykonany przez nie byle kogo, bo przez pana Remigiusza Ossolińskiego - producenta serii urządzeń Ross Cam. Aparat wykonany jest z drewna, a dokładniej ze sklejki fornirowanej 0,6 milimetrowym drewnem merbau i padouk. Mechanizm migawki zrobiono całkowicie z litego drewna merbau, a dwa otworki średnicy 0,35 mm wywiercono w blszce nierdzewnej grubości 0,02 mm. Baza między otworkami wynosi 7,2 cm, a cały aparat przystosowany jest do materiału światłoczułego formatu 10x15 cm. Odległość otworka od materiału to 60 mm, więc przyjmując te dane można założyć, że przysłona w takim aparacie ma wartość 171. Teraz to tylko trzeba załadować do środka film lub papier, nakręcić na statyw (a jakże, aparat ma zamontowany gwint), wypoziomować (autor pomysłał i o poziomicy), otworzyć migawkę i iść na piwo! Niech się naświetla! Ross Cam 3D powstał w maju tego roku, czyli można powiedzieć jest dość nowym aparatem. Dodam jeszcze, że w pracowni pana Remigiusza powstał tylko jeden taki egzemplarz, co dla mnie jako posiadacza jest wielkim powodem do dumy... że go mam!


Ross Cam 3D   10x15 cm.    2018


wtorek, 2 października 2018

Tour de France. Francja na fotografiach z przełomu lat 50. i 60.


48 stereoskopowych zdjęć autorstwa Danuty Szlajmer, dawnej właścicielki fotoplastikonu, to niezwykły obraz Francji z przełomu lat 50. i 60. XX wieku. Najsłynniejsze dzieła architektury, malownicze krajobrazy i przepiękne zabytki największego kraju Europy Zachodniej, dostępne na wyciągnięcie ręki, dzięki ponad 100-letnim okularom Fotoplastikonu Warszawskiego.
Przysiąść na ławeczce na moście w Awinionie, zobaczyć zawody kelnerów w Lens, by na koniec dnia podziwiać panoramę Paryża z wieży Eiffla. 15 minutowa podróż przez całą Francję od Renu po Atlantyk i od Morza Śródziemnego po kanał La Manche możliwa, tylko dzięki magii trójwymiaru w Al. Jerozolimskich 51. Lourdes, Biarritz, Nimes, Rouen, Lazurowe Wybrzeże, Alpy Francuskie, Paryż i wiele innych miejsc już czekają!
Wystawa czynna od 3 do 20 października (środa–sobota).


Plakat wystawy "Tour de France"


Kilka zdjęć z wystawy.





Wykorzystano zdjęcia ze strony www.fotoplastikon.1944.pl



London in 3D - litewskie anaglify.

Kolejny album zdjęć stereoskopowych, którym chciałbym się z Wami podzielić, to "London in 3D". Tytuł ten już parokrotnie przewijał...