poniedziałek, 31 grudnia 2012

Życzenia noworoczne

Pamiętając o Was,  z głębi serca życzę Wam tego co dobre,  kochające,  najlepsze,  fajne,  miłe,  spokojne,  dotykające,  uzdrawiające,  kojące,  ciepłe,  ujmujące,  pozytywne,  cieszące,  szczęśliwe,  do i od serca,  pocieszające i najzacniejsze na Nowy Rok 2013.  Po prostu życzę Wam serdecznie tego co Naj!"

Pozdrawiam, Tomasz



Szczęśliwego Nowego Roku!!!

piątek, 28 grudnia 2012

TDC Stereo Colorist

Aparat,  który dzisiaj chciałbym Wam przedstawić,  to małoobrazkowy,  stereoskopowy TDC Stereo Colorist.  Urządzenie to wyprodukowano w 1954 roku w Niemczech przez Bodensee Kamerawerke dla amerykańskiego Three Dimension Company.  TDC miał być konkurentem dla najbardziej chyba popularnego w Stanach Zjednoczonych aparatu 3D - Stereo Realista,  ale chyba ta konkurencja była czysto teoretyczna.  Nie znaczy to,  że był to zły aparat.  Wprost przeciwnie.  Był naprawdę dobry.  Robił dwie stereopary o wymiarach 24 x 23 mm przy bazie 71,10 mm.  Obiektywy Rodenstock - Stereo - Trinary 1:3,5  f= 35 mm,  bardzo ładnie rysowały obraz na małoobrazkowym filmie.  Migawka centralna o czasach 1/10,  1/20,  1/50,  1/100,  1/200 i B sprawiała się bez zarzutu,  a przysłona tęczówkowa płynnie pracowała w wartościach 3,5,  4,  5,6,  8,  11,  i 16.  Obraz ostrzył bez problemów od 3 metrów do nieskończoności i naprawdę dobrze był rejestrowany na małoobrazkowym filmie.  Obsługa aparatu była bardzo prosta,  bo przecież chodziło o to,  by jak najwięcej amerykanów sięgnęło po ten sprzęt,  zważywszy na wielki boom fotografii trójwymiarowej w tych czasach.  Niestety TDC nie wytrzymał praw rynku i odpadł (choć wyprodukowano jeszcze dwa jego modele).  Trochę szkoda,  bo ja uważam go za jeden z ciekawszych aparatów stereoskopowych lat pięćdziesiątych.



TDC Stereo Colorist                      1954.




Z takim logo był tylko jeden aparat!




Rodenstock  - Stereo  - Trinar bardzo dobrze radził sobie z rysowaniem obrazu.




Krótka instrukcja obsługi na spodzie aparatu.

niedziela, 23 grudnia 2012

Święta, święta...

Wigilia tuż,  tuż.  Bigosy parują,  pierniczki dawno już upieczone a farsz do pierogów lada moment będzie gotowy.  Każdy w domu ma coś do roboty,  to i komputery idą w odstawkę...  Ja także daruję sobie dzisiaj jakichkolwiek wpisów o trójwymiarze.  Życzę Wam zdrowych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia,  pełnej miłości atmosfery przy wigilijnym stole,  odpoczynku i refleksji w rodzinnym gronie oraz realizacji wszystkich marzeń i planów w nadchodzącym Nowym Roku.  Trochę się zapędziłem...  Życzenia Noworoczne jeszcze zdążę złożyć!  A więc...  Wesołych Świąt!!!



A jednak przemyciłem coś 3D...

poniedziałek, 17 grudnia 2012

PKS w Makowie Mazowieckim

W czasie,  kiedy ja w swoim blogu opowiadałem o trójwymiarowych albumach,  wystawa "PKS-em po świecie" dojechała do Miejskiego Domu Kultury w Makowie Mazowieckim.  Pierwsi zwiedzający mogli ją obejrzeć już 11 grudnia i tak aż do Sylwestra.  Muszę się Wam pochwalić,  że nasze zdjęcia zrobiły wielką furorę.  Nie ma osoby,  która trzymając okulary w prawym ręku,  nie wyciągałaby lewej dłoni by spróbować złapać jakiś element "wystający" z fotografii.  Obrazy przyjmowane są z wyraźną radością ale jednocześnie i z wielkim podziwem dla ich autorów za kompozycję,  kunszt i technikę wykonania.  13 grudnia miałem przyjemność spotkać się na wystawie z młodzieżą z tutejszego Zespołu Szkół i przybliżyć im nieco historię i tajniki fotografii stereoskopowej.  Przyznam się,  że zostałem zasypany pytaniami,  jak?,  kiedy?,  co?,  dlaczego?,  czym? i po co?  Najwięcej pytań dotyczyło współczesnych technologii,  dlaczego okulary od jednego telewizora nie pasują do drugiego i czy można bez okularów oglądać stereoskopowe obrazy.  Mam nadzieję,  że co niektórych zaraziłem "wirusem 3D".   Na dokładniejsze "stereoskopowe pogaduchy" chętnych zaprosiłem do siebie do domu,  by teoretyczne dywagacje połączyć z praktyką i obejrzeniem starych i nowych sprzętów do zdjęć trójwymiarowych.  Zaproszenie zostało przyjęte,  więc nie pozostało mi nic innego jak tylko zrobić generalne porządki z odkurzeniem stereoskopów stołowych włącznie.  A jak było w Makowie?  Zobaczyć to możecie na zdjęciach Katarzyny Olzackiej.  Kasiu!  Wielki dzięki za fotorelację!



Spotkanie z młodzieżą w Miejskim Domu Kultury w Makowie Mazowieckim



Wyjaśniamy sobie pojęcie paralaksy.



Czy stary sprzęt...



... czy nowy sprzęt 3D,  wzbudzał zainteresowanie.



Ale najwieksze powodzenie miała wystawa.

(fot.  Katarzyna Olzacka)

czwartek, 13 grudnia 2012

"Trójwymiarowy Wolsztyn" nagrodzony!

A propos albumów 3D.  Czy pamiętacie mój wpis z 26 lutego 2012 roku?  Prezentowałem wówczas przepiękny album zdjęć stereoskopowych "Trójwymiarowy Wolsztyn".  Miło mi zakomunikować,  że pod koniec listopada tego roku,  album został nagrodzony statuetką MediaKreatora w kategorii "Najlepszy materiał promocyjny 2012 roku".  MediaKreator jest prestiżową nagrodą marketingową przyznawaną firmom z branży kolejowej w konkursie organizowanym przez KOW media&marketing. Wyróżnione nią firmy prowadzą aktywną politykę informacyjno-promocyjną oraz wprowadzają nowatorskie sposoby komunikacji ze swoim otoczeniem zewnętrznym i wewnętrznym.  Co roku laureatów konkursu wybierają uczestnicy organizowanego przez KOW media&marketing Forum Marketingowego,  na którym spotykają się marketingowcy spółek działających w branży kolejowej.  Nagroda została wręczona wydawcy albumu,  firmie Bombardier Transportation (ZWUS) Polska,  na ręce prezesa zarządu Sławomira Nalewajki i Dominiki Smykowskiej z działu marketingu przez Dariusza Kostrzębskiego,  prezesa zarządu KOW media&marketing,  organizatora konkursu.  Przypomnę,  że autorami zdjęć do nagrodzonego albumu  jest małżeństwo fotografików  -  Krystyna i Aleksander Rabij.  "Trójwymiarowy Wolsztyn" jest już trzecim albumem wykonanym przez Krystynę i Aleksandra Rabij na zlecenie firmy Bombardier Transportation  Polska a pierwszym wykonanym w technice stereoskopowej.  Autorom i wydawnictwu serdecznie gratuluję tak prestiżowej nagrody i...  czekam na następne albumy.



MediaKreator 2012 za "Trójwymiarowy Wolsztyn"

(źródło  -  www.rabij.com)

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Das Hundertturmige Prag

"Das Hundertturmige Prag.  Die alte Kaiserstadt an der Moldau" to tytuł kolejnego albumu wydawnictwa Raumbild Verlag,  wydanego w 1943 roku.  Jak wcześniejsze (i późniejsze) albumy Otto Schoensteina i ten stanowi nie lada kąsek dla miłośników obrazów stereoskopowych.  Schowana w wewnętrznych stronach okładki przeglądarka i 100 stereopar pozwalają zwiedzić "dogłębnie" magiczną Pragę.  Mimo,  że zdjęcia wykonane były w czasie wojny,  na fotografiach nie widać maszerujących niemieckich żołnierzy,  śladów okupacji (na jednym łopoce faszystowska flaga) czy jakichkolwiek zniszczeń.  Zdjęcia zrobione były tak,  by pokazać światu jak to Niemcy dbają o dobra kultury.  Wszak już Alexander von Humboldt zaliczył czeską Pragę do pięciu najpiękniejszych miast na świecie i może właśnie dlatego mimo sześcioletniej okupacji,  zwanej oficjalnie protektoratem,  stolica ówczesnej Czechosłowacji nie ucierpiała tak jak inne stolice państw "zdobytych".  Ale historia historią,  a album pozostał.  Piękne,  czarno-białe stereopary formatu 6 x 13 cm.  wydają się być zrobione przed chwilą i trudno uwierzyć,  że były wywoływane na szklanych płytach.  Ostrość,  kontrast i jeszcze to coś czego nie ma cyfra... Bezcenne!



Album "Das Hundertturmige Prag. Die Alte Kaiserstadt an der Moldau"         1943



Stereoskop z jedną ze stereopar...



... schowanych w okładce albumu.

środa, 5 grudnia 2012

Jeszcze trochę o Tru-Vue

Pamiętacie zapewne przeglądarkę Tru-Vue,  o której pisałem w październiku.  Obiecałem,  że jeszcze do niej powrócę,  a to z racji tego,  że ostatni model właśnie jechał do mnie ze Stanów.  Jechał,  jechał,  aż dojechał.  Skończyłem na tym,  że w 1951 roku firma Tru-Vue zakończyła produkcję rolek ze stereoskopowymi slajdami,  a rok później została wykupiona przez Sawyera.  Nie znaczy to,  że skończyła swój żywot.  Przestawiła się (już pod skrzydłami Sawyera) na produkcje kartoników formatu 14 x 9 cm. z siedmioma parami slajdów trójwymiarowych.  Oczywiście potrzebna była i nowa przeglądarka.  Wyprodukowano ją w Beaverton w stanie Oregon.  Ta,  którą widzicie to model Deluxe z podświetleniem zasilanym dwoma bateriami R20 ("D").  Żarówka zapalała się po naciśnięciu tego wielkiego,  czerwonego guziola zamontowanego na górnej ścianie.  Stereoskop wykonany był z czarnego bakelitu i  w 1957 roku kosztował... 3,49 dolara.  Niestety jakość slajdów na kartonikach nie była zbyt dobra.  Producent zrezygnował z błony Kodakchrome i to się zemściło.  Z czasem zdjęcia przebarwiały się tracąc żółte i niebieskie składniki obrazu.  Slajd fioletowiał.  Niestety na razie nie pokażę Wam oryginalnego kartonika bo...  dziwnym trafem go wcięło z przesyłki.  Pewnie był komuś bardzo,  bardzo potrzebny.



Stereoskop Tru-Vue Deluxe     1952r.



Czerwony przycisk do włączania podświetlenia.



Mimo,  że już Sawyer,  to logo Tru-Vue na obudowie pozostało.

London in 3D - litewskie anaglify.

Kolejny album zdjęć stereoskopowych, którym chciałbym się z Wami podzielić, to "London in 3D". Tytuł ten już parokrotnie przewijał...