piątek, 29 lipca 2016

Stereoly

Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie lipiec był bardzo dobry. Mam oczywiście na myśli sprawy kolekcjonerskie i wszystko co związane z obrazowaniem trówymiarowym. Dopiero co pokazywałem przepięknego Polyskopa, a już w moje ręce wpadła oryginalna nasadka do zdjęć stereoskopowych firmy Leitz (Leica) o dźwięcznej nazwie Stereoly. Nasadka pasuje do pierwszych trzech modeli tego kultowego aparatu, pod warunkiem, że wyposażony jest on w standardowy obiektyw Elmar (f/50mm). To malutkie i niepozorne urządzenie było wyprodukowane w 1931 roku. Za pomocą bardzo dokładnie przyciętych i wyszlifowanych pryzmatów, Stereoly dzieli małoobrazkową klatkę 24x36 mm na dwie równe części, tworząc dwa przesunięte zdjęcia formatu 18x24mm. Takie fotografie wkłada się do specjalnej przeglądarki i podziwia efekt stereoskopowy. Istniały trzy modele nasadki różniące się tylko i wyłącznie ramieniem mocującym ją z aparatem. Model 1 i 2 pasował do modelu pierwszego aparatu Leica, zaś model 3 przystawki dedykowany był modelowi drugiemu i trzeciemu. Naturalnie urządzenie było numerowane (firma Leitz bardzo lubiła numerację swoich produktów). Mój Stereoly ma numer 599, czyli pochodzi z pierwszej serii. Niestety, brakuje mu uchwytu mocującego, ale jak wielokrotnie pisałem, jestem cierpliwy i wierzę, że kiedyś (w najmniej oczekiwanym momencie) i on trafi w moje łapki. Oryginalna Leica oczywiście też! Może nawet model 1? A co, pomarzyć nie wolno?

ster01

Stereoly    1931.

ster02 ster03 ster04

niedziela, 24 lipca 2016

Polyscop 606

Oto moja najnowsza stereoskopowa zdobycz. Pozwólcie przedstawić sobie aparat fotograficzny Polyscop 606 niemieckiej firmy ICA, produkowany w latach 1911-1925. Model, który dzisiaj oglądacie przeznaczony jest do szklanych płyt (lub błon ciętych) formatu 4,5x 10,7 cm. Aluminiowa obudowa pokryta jest czarną, skórzaną okleiną, a dwa obiektywy Novar Anastigmat o ogniskowej 6 cm. zapewniają ostry obraz od 1 metra do nieskończoności. Urządzenie wyposażone jest w migawkę typu Compur o imponujących jak na aparat stereoskopowy czasach - 1/2, 1/5, 1/10, 1/25, 1/50, 1/100 i 1/250 sekundy, zaś przysłona ma tylko trzy wartości – 6,3, 9 i 18. Co więcej? Aparacik ma dwa celowniki. Jeden składany Newtona i drugi zwierciadlany. Prócz tego na górnej ścianie obudowy zamocowana jest poziomica (moja jest niestety zupełnie sucha) bardzo przydatna przy robieniu zdjęć trójwymiarowych. To chyba wszystko… Nie, jeszcze mocowanie statywu! Prezentowany egzemplarz jest w bardzo dobrym stanie technicznym, a to wszystko dzięki poprzedniemu właścicielowi, panu Jerzemu Chaberkowi, znanemu łomżyńskiemu fotografikowi, członkowi  Związku Polskich Artystów Fotografików.  Widać, że sprzęt był we właściwych rękach. Mam nadzieję, że i moje ręce nie będą złe.

DSC04576

Polyscop 606     1911-1925

DSC04577

DSC04580

 

PS. Panie Jerzy, jeszcze raz bardzo dziękuję za aparat!

poniedziałek, 18 lipca 2016

Binghöhle

Dzisiaj znowu, mimo że nie mam urlopu, zwiedziłem kawałek świata. A wszystko to dzięki pięciu stereoskopowym fotografiom wydanym  nakładem niemieckiej firmy Neue Photographische Geselltschaft w 1906 roku. Zdjęcia pokazują wnętrze tajemniczych jaskiń z pięknymi stalagmitami i stalaktytami (pamiętacie to z geografii, bo ja nigdy nie mogłem zapamiętać co jest co), których plastyka dosłownie powala. W końcu jakby nie patrzeć mamy do czynienia z trójwymiarem!!! Owa jaskinia to Binghöhle, wapienna grota w miejscowości Streitberg (Wiesenttal - Niemcy) położonej malowniczo w bawarskiej Górnej Frankonii. Jaskinię odkrył w 1905 roku Ignaz Bing, urodzony w 1840 roku przemysłowiec, przyrodnik, poeta i pamiętnikarz.  Wykorzystując swój własny majątek, dostosował  jej wnętrze do zwiedzania i sfinansował całkowicie jej oświetlenie. Pierwotnie grota miała 230 metrów długości, a w 1936 roku (osiemnaście lat po śmierci pana Ignacego) odkryto jeszcze dodatkowe 70 metrów. Binghöhle to przykład przepięknych wapiennych nacieków, tworzonych przez matkę naturę przez tysiące lat. A jak powstają? Woda opadowa przesiąkająca szczelinami rozpuszcza wapień i nasyca się kwaśnym węglanem wapnia. W chwili, gdy płynąca szczeliną woda znajdzie się u wylotu tejże szczeliny zbiera się w postaci kropli i odrywając się od stropu spada w dół. Na skutek zmiany ciśnienia i temperatury (między szczeliną a stropem) następuje uwolnienie CO2 i strącenie większej części węglanu wapnia. Strącony węglan wapnia ulega krystalizacji w kalcyt, rzadziej w aragonit. I tak u wylotu szczelin rosną stalaktyty, na ścianach polewy naciekowe, a na dnie stalagmity (z reszty rozpuszczonego kwaśnego węglanu wapnia). Obecnie  Binghöhle, odnowiona gruntownie w 2005 roku, eksploatowana jest przez lokalną gminę i stanowi nie lada atrakcję turystyczną w tym regionie. Zobaczcie sami jak wyglądała rok po jej odkryciu, czyli sto dziesięć lat temu.

IMG

Przepiękne fotografie jaskini z 1906 roku.

IMG_0001

IMG_0002

IMG_0003

IMG_0004

22ignaz_Bing

Ignaz Bing - odkrywca jaskini

(źródło - Wikipedia)

poniedziałek, 11 lipca 2016

The Big Book of Breasts 3D

The Big Book of Breasts 3D (Wielka Księga Piersi 3D) to pierwszy album wielce szacownego wydawnictwa Taschen, z serii ukazującej intymne części ciała w trójwymiarze. Ta wydana w 2011 roku książka, zawiera ponad 100 czarno-białych anaglifów, zdjęć zrobionych w latach 1976-2001. Myślę, że panów nie trzeba będzie długo zachęcać do obejrzenia zawartości albumu. Panie zapraszam nieco później, jak tylko będę miał inne części (ciała). Dian Hanson – autorka serii, okrzyknięta Królową Seksu wydawnictwa Taschen, początkowo opracowała książkę w wersji „płaskiej”. Dzięki cyfrowej konwersji zdjęć 2D na 3D, powstała edycja trójwymiarowa, która z racji tematyki od razu została połknięta przez czytelników (czytaj „oglądaczy”). Same fotografie mają podobno ambicje artystyczne, choć na mój gust niektóre z nich nie różnią się niczym od zdjęć zamieszczanych w pospolitych „świerszczykach”. Bardzo dobrym pomysłem jest lentikularna okładka, z której co prawda zasłonięte, piersi wprost wylewają się spod biustonosza. Panowie! Jest na co popatrzeć, oj jest…  Chociaż z drugiej strony, po obejrzeniu całości przypomniał mi się taki stary dowcip. Mały murzynek prosi mamę murzynkę. - Mamusiu, daj cycusia! - Masz, tylko nie odchodź daleko!

cycki01

The Big Book of Breasts 3D          2011.

cycki02 cycki03 cycki04 cycki05

środa, 6 lipca 2016

3D Magic 1001 A

3d Magic 1001 A to kolejny kompaktowy aparat stereoskopowy rodem z Chin, przeznaczony na amerykański rynek. Urządzenie powstało w 2006 roku i jest prawdopodobnie udoskonaloną wersją  pokazywanego przeze mnie w marcu dwuobiektywowego „135 plusa”.  Na czym polega owe udoskonalenie? Na moje oko jedynie na dodaniu jednego obiektywu. Oczywiście to niesie za sobą kolejne zmiany. Pierwszą z nich jest baza – około 1,8cm, co daje 3,6 cm między soczewkami zewnętrznymi. Drugą jest format klatki, który w tym modelu wynosi 24x18 mm. I to właściwie wszystko. Aparat nawet wyglądem przypomina dwuobiektywowego brata. Soczewki są takie same, parametry też – ogniskowa 28mm, czas naświetlania 1/60, przysłona automatyczna 5,6 i 11, automatyczny przesuw filmu i lampa błyskowa. Nieco inne są napisy na korpusach a smycze zamocowane są po różnych stronach obudowy... ale to już szczegół. Porównajcie zresztą sami. Ciekawostką jest, że na temat tego aparatu nie znalazłem żadnej informacji w internecie, gdzie powinno być wszystko. Czyżby znowu jakiś unikat mi się trafił?

DSC04551

3D Magic 1001 A     2006r.

DSC04564

Prawda, że podobne?

London in 3D - litewskie anaglify.

Kolejny album zdjęć stereoskopowych, którym chciałbym się z Wami podzielić, to "London in 3D". Tytuł ten już parokrotnie przewijał...