niedziela, 11 października 2015

Pierwsza rocznica Poznańskiego Fotoplastykonu!

10 października minęła pierwsza rocznica funkcjonowania Fotoplastykonu Poznańskiego. W tym czasie Galeria Miejska „Arsenał” wraz z Wydawnictwem Miejskim Posnania zorganizowały dziewięć ekspozycji, podczas których prezentowano trójwymiarowe fotografie związane z takimi tematami, jak przedwojenny i powojenny Poznań, Święta Bożego Narodzenia i Wielkiej Nocy, I i II wojna światowa, początki stereofotografii, a także codzienność dzieci na początku XX w. czy najsłynniejsze koncerty muzyczne lat 80. W dniu pierwszej rocznicy nie trzeba było kupować biletu, co więcej można było załapać się na urodzinowy torcik przygotowany specjalnie na tę okazję przez cukiernię Papillon – Torty Artystyczne.

001a

Niestety, nie dane mi było uczestniczyć w tak dostojnym wydarzeniu, gdyż zwyciężyła szarość dnia codziennego – praca zawodowa, zajęcia domowe (żona w sanatorium!) i opieka nad czworonogami. Od czego jednak są przyjaciele? Poprosiłem znanego Wam już z blogu Borysa Wasiuka (człowieka współpracującego z Poznańskim Fotoplastykonem) o podzielenie się swoimi wrażeniami ze stolicy Wielkopolski....                ... I wtedy stary wędrowiec rozpoczął z wolna swoją fascynującą opowieść:                           Gdy TAM wszedłem, nic nie wskazywało na nadchodzące wydarzenia. Sądziłem nawet, że pomyliłem dni lub miejsce…  A jednak atmosfera nieśpiesznie zaczęła się zagęszczać. Przemknął ktoś z aparatem… coraz więcej oglądających gromadziło się przy „Beczce”...

001

(fot. Borys Wasiuk)

… aż kolejni nadchodzący nie znajdowali już przy niej miejsca i udawali, że przyszli tylko pooglądać książki na półkach kiosku. Kobiety niespokojnie nawoływały swoje pociechy a mężczyźni nieśmiało pohukiwali po kątach. Niektórzy przechodnie tylko zaglądali przez drzwi z ulicy i chyłkiem umykali.                                                                                       Nagle, nie wiadomo skąd, pojawiły się osoby z mikrofonami, a tłum – falując – odpłynął w tył, niby niechcący robiąc im miejsce na środku…                                                                   Zaczął Pan Dyrektor (Galerii, Piotr Bernatowicz). Przywitał Szanowne Zgromadzenie i opowiedział własnymi – jak mniemam – słowami o barwnej historii Galerii Arsenał i pojawieniu się w niej Fotoplastykonu (tak, tak, choć to nieprawdopodobne, ale Poznaniacy używają tej nazwy z „Y”).

003a

  Głos po nim przejęła Pani Dyrektor (Wydawnictwa Miejskiego, Katarzyna Kamińska), ujawniając inne szczegóły tej historii i konkretne nazwiska osób ze ścisłego kierownictwa miasta Poznań, odpowiedzialnych za zmartwychwstanie Fotoplastykonu w siedzibie Galerii. Nie mówiła długo. Mikrofon przechwycił w końcu Odwieczny Właściciel (maszynerii 3D) – pan Antoni Rut.

002

(fot. Borys Wasiuk)

  Wyjawił, jak to jego ojciec, wiedziony przemożną pasją do 3D, nabył i uruchomił Fotoplastykon w początkach XX wieku naszej nowożytnej ery, ku uciesze ówczesnych mieszkańców grodu Koziołków.

002

  Tłum wciąż jeszcze milczał pod wrażeniem tych przemów, kiedy – nie wiadomo skąd – padło, oczekiwane przez niektórych od samego początku, hasło „Do Tortu!”  Wtedy Tłum spokojnie sobie zafalował. Najpierw zapaleniu uległa świeczka. Dmuchał Pan Dyrektor  z Panią Dyrektor  – udało Im się zapobiec rozprzestrzenianiu się ognia! Podniecony Tłum odśpiewał od razu „Sto lat” tyle razy, ile lat liczy sobie odrodzony Fotoplastykon (strach pomyśleć, co będzie za kilka lat). Potem w ruch poszły ostre narzędzia i papierowe tarcze, zwane tam talerzykami.

003

(fot. Borys Wasiuk)

  Kiedy już wszyscy zostali obdzieleni, niektórzy po wielokroć, tort się skończył. Impreza w zasadzie też. Tylko najbardziej wytrwali, wytrwali trochę dłużej, zabijając czas wesołymi rozmówkami.

005

  Było fajnie. Ciekawie i słodko. Na piątkę z plusem. Oby tak dalej! Borys Wasiuk.

Dziękuję Borysowi, a ze swojej strony także życzę Poznańskiemu Fotoplastykonowi wielu lat życia w zdrowiu i dobrej kondycji, nieskończenie dużo ciekawych ekspozycji i tłumu fanów!

PS. W poście wykorzystałem tekst i zdjęcia pochodzące z profilu Galerii Miejskiej "Arsenał" na FB.

wtorek, 6 października 2015

Konkurs Chopinowski

Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina, nazywany często Konkursem Chopinowskim , jest jednym z najstarszych i najbardziej prestiżowych konkursów wykonawczych na świecie, odbywającym się co 5 lat w Warszawie. Jest jednym z niewielu konkursów monograficznych, w trakcie którego, we wszystkich jego etapach wykonywane są wyłącznie utwory jednego kompozytora. Zainicjowany został w 1927 przez polskiego pianistę, profesora Jerzego Żurawlewa (1886–1980). Siedemnasta edycja konkursu ( a właściwie przesłuchania najlepszych 78 uczestników wyłonionych spośród 455 pianistów z całego świata) rozpoczęła się 3 października 2015. Chciałbym jednak cofnąć się w czasie do marca 1955 roku, kiedy to odbył się V Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina. A żeby podróż była bardziej realistyczna, niech pomogą nam stereoskopowe zdjęcia Zbigniewa Siwińskiego znakomicie ilustrujące tamto wydarzenie. W piątej edycji konkursu wzięło udział 77 pianistów z 25 krajów. Przesłuchania odbyły się w świeżo odbudowanym gmachu Filharmonii Warszawskiej. Na czele Komitetu Wykonawczego stanął pisarz Jarosław Iwaszkiewicz, a funkcję przewodniczącego jury objął Henryk Drzewiecki. Komisja  oceniała grę uczestników stosując punktację od 1 do 25. Do II etapu dopuszczeni zostali tylko ci uczestnicy Konkursu, którzy otrzymali w I etapie przeciętną minimum 16 punktów. Do III etapu przeszli tylko ci uczestnicy, którzy otrzymali przeciętną minimum 18 punktów w II etapie. Kandydować do nagrody mogli tylko ci uczestnicy, którzy w III etapie otrzymali przeciętną minimum 18 punktów. O kolejności kandydatów do nagród i wyróżnień decydowała suma przeciętnych punktacji uzyskanych w trzech etapach. Trochę to wszystko wydaje się skomplikowane, najważniejsze jednak, że zwyciężył wtedy reprezentant Polski  - Adam Harasiewicz. Tu dodam, że w dotychczasowych edycjach tylko czterokrotnie wygrywali Polacy (Halina Czerny-Stefańska  w 1949r, wymieniony przed chwilą Adam Harasiewicz, Krystian Zimerman w 1975r, oraz Rafał Blechacz w roku 2005). Rozkoszując się trójwymiarowymi obrazami sprzed ponad pół wieku, trzymajmy kciuki za naszych. Może w tym roku będzie „piąteczka”?

001

Makieta pomnika Fryderyka Chopina.

002

Zdobywca pierwszego miejsca Adam Harasiewicz.

IMG_0008

Władimir Aszkenazy - druga nagroda.

IMG_0010

Zdzisław Górzyński i Lidia Grychtołówna ( VII miejsce).

IMG_0015

Dmitrij Sacharow (IX miejsce)

IMG_0009a

Kiyoko Tanaka (X miejsce).

IMG_0011a IMG_0012a

Jury w trakcie obrad.

IMG_0014

Młodzi pianiści, uczestnicy konkursu.

piątek, 2 października 2015

Trójwymiarowy Gorzów

Od dzisiaj do 12 listopada w galerii „Na Mansardzie” w Bibliotece Pedagogicznej w Gorzowie Wielkopolskim,  można oglądać wystawę anaglifów Krzysztofa Jakubczaka pod tytułem  „Przestrzenie Landsberga – Przedwojenny Gorzów 3D”.  Wystawa to 15 wielkoformatowych obrazów formatu 70x100 cm, będących trójwymiarowymi konwersjami starych, płaskich pocztówek z przedwojennego Gorzowa.  O uroczystym wernisażu opowie sam Krzysztof, którego poprosiłem o krótką relację z tego jakże ważnego dla każdego autora wydarzenia.  Po wczorajszym krótkim molestowaniu, dzisiaj napisał co następuje:  Witaj, Tomasz :) No to masz! ;) Zaczęliśmy punktualnie o 12,00, czyli w samo południe. Spora gromadka osób z pobliskiego "ekonomika" zapewniła zaciekawione wydarzeniem audytorium. Rozpoczęła pani dyrektor biblioteki, oddała głos  osobie odpowiedzialnej za organizację wystawy, po czym przemówiłem ja omawiając tematykę zdjęć oraz kwestii trójwymiarowości, po czym zaprosiłem do oglądania wystawy i zadawania pytań,  jeśli ktoś takowe miał. Myślę, że jak na tak wczesną porę odbiór był znakomity, mam nadzieję, że wystawa będzie odwiedzana także w godzinach popołudniowych przez szersze grono osób, które czy to nie widziały jeszcze moich prac, czy też chcą sobie przypomnieć "o czym to było", lub po prostu przez chwilę poczuć przestrzenny klimat przedwojennego Landsberga. Tu wtrącę swoje trzy grosze, przypominając, że trójwymiarowy Gorzów był już pokazywany, bodajże dwa lata temu w „Galerii Na Piaskach”. O ile sobie przypominam pisałem o tym w blogu, przygadując się o katalog. I chociaż katalogu nie dostałem, Krzyś do dzisiaj jest moim bardzo dobrym kolegą! Nie będę się dłużej rozpisywał, ale tylko po to, żebyście mieli więcej czasu na obejrzenie fotek z wernisażu autorstwa Jacka Buczyńskiego, któremu dziękuję za udostępnienie swoich zdjęć. To tyle! Przyjedźcie do Gorzowa obejrzeć wystawę!

DSCF4556 DSCF4573 DSCF4575 DSCF4577 DSCF4581 DSCF4583

A na deser trzy z piętnastu wystawianych prac. Nie pozostaje nic innego, jak założyć na nos okulary i podziwiać!

z13911464IH z13911477IH z13911505IH

wtorek, 29 września 2015

Cisza blogowa

Żyję, żyję i czuję się dobrze! Cisza blogowa spowodowana była krótkim wyjazdem do Grecji! Razem z moją żoną rozkoszowaliśmy się krajobrazami Półwyspu Chalcydyckiego i choć pogoda nieco zawiodła, naładowaliśmy akumulatory na wspólne przetrwanie polskiej zimy. Jak się zapewne domyślacie, w trakcie pobytu moje wysłużone stereoskopowe sprzęty grzały się niemiłosiernie, co zaowocowało dość bogatym materiałem zdjęć 3D. Już niedługo będziecie mogli obejrzeć część z nich w internetowej galerii. Oczywiście przez cały czas szukałem jakichś śladów obrazowania trojwymiarowego... aż wreszcie znalazłem!!! W jednym ze sklepów z pamiątkami natrafiłem na lentikulary z obrazkami z Grecji i choć nie dużo tego było, poczułem się jakbym odkrył jakiś wielki skarb. Zobaczcie zresztą sami jaka duma i zadowolenie bije z mojego pięknego lica! Nie mogłem sobie odmówić przyjemności i na pamiątkę z pobytu w ojczyźnie Arystotelesa, nabyłem drogą kupna trójwymiarową pocztowkę. Będę ją oglądał jak przyjdzie zima!

flaga

Ελλάδα - Elláda

blog001

Jest! Znalazłem 3D! Zobaczcie!

(fot. Małgorzata Bielawska)

blog01

Grecki lentikular i coś na ząb!

czwartek, 17 września 2015

"Pionierzy stereofotografii" w Poznaniu

Wystawa „Pionierzy stereofotografii” to kolejna z wystaw w Fotoplastykonie Poznańskim, mająca za zadanie przybliżyć miłośnikom fotografii i trzeciego wymiaru najwybitniejsze fotografie z dziejów tego gatunku artystycznego. Ekspozycja skupia się przede wszystkim na ukazaniu genezy i początkowego rozwoju medium stereofotografii, który miał miejsce od lat 50. do lat 70. XIX w. Fascynacja nowymi możliwościami rodzącej się dopiero fotografii przypomina nieco obecne stadium zainteresowania filmem trójwymiarowym. W dziejach stereofotografii kluczowym momentem była pierwsza Wystawa Światowa, która miała miejsce w Londynie w 1851 r. Zaprezentowany podczas tego wydarzenia stereoskop nie tylko przykuł uwagę królowej Wiktorii, ale rychło zyskał pół miliona nabywców, którzy oczekiwali od fotografów tworzenia specjalnych zdjęć do zbieranych przez nich kolekcji. Już przed końcem lat 50. XIX w. wykonano ponad sto tysięcy różnych stereofotografii, które następnie powielano, by zaspokoić potrzeby ciekawych świata pasjonatów trzeciego wymiaru. Eksponowane na wystawie zdjęcia dość dobrze oddają zakres zainteresowania stereofotografią w pierwszym okresie funkcjonowania tego medium, a jednocześnie pozwalają ukazać ewolucję fotograficznych technik. Obok widoków europejskich miast i dokumentacji fotograficznej dzieł sztuki, pojawiają się również scenki rodzajowe i żartobliwe ujęcia, które pokazują wzajemne przenikanie się edukacyjnego i rozrywkowego charakteru zdjęć. Przybliżają tym samym niepowtarzalny koloryt epoki, będącej czasem narodzin nowych sposób utrwalania rzeczywistości. Zaprezentowany w ramach wystawy „Pionierzy stereofotografii” materiał wizualny, w którego skład wchodzą zdjęcia wykonane m.in. w Wielkiej Brytanii, Francji i Holandii, stanowi własność słynnego Rijksmuseum w Amsterdamie, dysponującego jedną z większych kolekcji tego rodzaju zdjęć w Europie. Prace wykonane przez tak cenionych artystów jak Roger Fenton, Pieter Oosterhuis czy William Russell Sedgefield pokazują, że wykonywanie zdjęć trójwymiarowych przykuwało uwagę wybitnych autorów zdjęć od samego początku pojawienia się techniki utrwalania trójwymiarowej głębi. Autorem plakatu, jak zwykle jest pan Cezary Tyliński, zaś wystawę oglądać będzie można od 1 września do 11 października.

pionierzy stereofotografii-plakat

Plakat wystawy w Poznańskim Fotoplastykonie

fota

Czerwony Kapturek - stereopara z 1856 roku. Autor James Robertson (choć to nie do końca pewne)

Tekst i zdjęcia zaczerpnięto ze strony www.fotoplastykonpoznanski.pl

sobota, 12 września 2015

Diableries - Stereoscopic Adventures in Hell

Cudnie jest dostawać prezenty…  Zwłaszcza prezenty niezapowiedziane! Wielkim zaskoczeniem dla mnie był wczorajszy telefon mojego pana listonosza. Treść rozmowy była krótka - „Mam paczkę dla Pana”. Niczego nie zamawiałem, niczego nie kupowałem, dlatego z wielką ciekawością pojechałem na pocztę. Duża, ciężka, z Poznania… nadawcy nie znam. Ciekawostka, myślę sobie. Otwieram… i oczy przecieram ze zdumienia. Czy ja dobrze widzę? Dobrze, dobrze! Oczom moim ukazuje się przepięknie wydany album ze zdjęciami stereoskopowymi „Diableries - Stereoscopic Adventures in Hell” autorstwa Briana May’a, Denisa Pellerin’a i Pauli Fleming. Niewtajemniczonym przypomnę, że Brian May to nikt inny jak tylko gitarzysta legendarnej gupy  Quenn, którego druga pasją po muzyce jest obrazowanie stereoskopowe. Dobra, słuchajcie dalej… Otwieram album i czytam: Dla Tomka z dedykacją Brian May, Dennis Pellerin! Bomba! Nie dość, że mam książkę to jeszcze z imienną dedykacją autorów! Powoli zaczyna do mnie docierać jaki skarb mam przed sobą, powoli też zaczynam kojarzyć fakty. Kilka dni wcześniej napisał do mnie ze Szkocji mój przyjaciel Maciek Samulski ( o Maćku już nie raz pisałem w blogu z racji jego podobnych zainteresowań) i przesłał zdjęcie z festiwalu filmowego z Cambridge, gdzie siedzi w towarzystwie wcześniej wymienionych panów.  Przed nimi leży album, a oni patrzą na mnie uśmiechnięci. Szczęściarz – pomyślałem – ma fotkę z Brianem! Też bym chciał! Dopiero teraz zrozumiałem, że to zdjęcie i album na zdjęciu jest dla mnie! Maciek! Zrobiłeś mi wielką niespodziankę. Nie wiem jak dziękować! Bardzo się cieszę, tym bardziej, że od pewnego czasu miałem chęć kupić to wydawnictwo by stanęło na półeczce obok wcześniejszego albumu May’a „A Village Lost and Found” (2011). Wróćmy jednak do „Diabełków”. Od 1860 roku we Francji rozpoczęto wydawanie zdjęć stereoskopowych z serii „Les Diableres”. Zdjęcia były robione z technice „tissue”,  to znaczy, że w świetle odbitym widać było obraz w sepii, natomiast w świetle przenikającym ukazywał się kolorowy diapozytyw. Monochromatyczny obraz utrwalony był na cienkiej bibułce a za nią czyjeś cierpliwe ręce na drugiej bibułce podmalowywały elementy. Efekt był iście nieziemski . A jak jeszcze połączono to  z „piekielną” tematyką – sukces musiał być zapewniony. Owe diabełki, kościotrupy i inne maszkarony miały w satyryczny sposób odzwierciedlać dekadencki styl życia francuskiej burżuazji  za czasów Napoleona III. Nie będę szczegółowo opisywał kto, jak i dlaczego. Myślę, że jeżeli kogoś zainteresuje ten temat znajdzie wszystkie informacje w internecie, a jak nie to napisze do mnie. W albumie znajdują się wysokiej jakości reprodukcje około 180 „diabłów” powstałych w latach 1860-1890, które ogląda się dołączonym do książki stereoskopem.  Książka drukowana była we Włoszech a lentikular naklejony na obwolutę zrobili fachowcy w Hong Kongu.  Całość prezentuje się rewelacyjnie. Jest co oglądać w długie zimowe wieczory. Ciekawe, co powie na to mój ksiądz proboszcz- egzorcysta zresztą…  A może lepiej mu się nie chwalić!

Brian1

Diableries - Stereoscopic Adventures in Hell  2013

Brian2

Album ze stereoskopem.

Brian31

Jedna ze stron albumu.

Brian32

A tak się prezentuje stereoskop dołączony do książki.

Brian4

Stereopara w świetle odbitym...

źródło - www.londonstereo.com

Brian5

...i w świetle przenikającym.

źródło - www.londonstereo.com

brian10

Dla mnie i tylko dla mnie!

Brian6

Od lewej Dennis Pellerin, Maciej Samulski i Brian May. Na środku "moja" książka!

niedziela, 6 września 2015

Osiem lat....

Spojrzałem w kalendarz i uświadomiłem sobie, że dokładnie osiem lat temu, 1 września 2007 roku zacząłem swoją przygodę z blogiem.  Na początku miało to być samochwalenie i obwieszczanie całemu światu co mam a czego nie mam. Potem, w miarę pisania, nieco zmieniły się priorytety. Oprócz pokazywanie kolekcji poszerzyłem go o stereoskopowe newsy, sprawozdania z wystaw 3D czy spotkań pasjonatów obrazowania trójwymiarowego.  Zacząłem opisywać ciekawych ludzi związanych z tą tematyką oraz przedstawiać zarówno historię stereoskopii  jak i współczesne osiągnięcia na jej polu.  Cieszy mnie niezmiernie fakt, że zyskałem swoich stałych czytelników, którzy nigdy mnie nie zawiedli. To właśnie dla Was moi mili staram się co kilka dni naskrobać coś „ku pokrzepieniu serc”.  Jest to coraz trudniejsze, gdyż kolekcja nie powiększa się w takim tempie, jakim był chciał. Również ciekawostek tak jakby było mniej, ponieważ, i muszę tu z ciężkim sercem przyznać, boom na obrazowanie stereoskopowe powoli mija. Chyba za bardzo świat zachłysnął się tematem 3D i zbyt szybko wydoił go jak mleczną krowę.  Pewnie przyjdzie znowu czekać  jakieś trzydzieści lat aż stereoskopia powróci do łask. Ale spokojnie, będę cierpliwie czekał. Nie, nie! Nie znaczy to, że kończę prowadzenie blogu. Wprost przeciwnie, będę kontynuował moje wypociny i przedstawiał dalej stare i nowe rzeczy póki tylko starczy tematów (czytaj: eksponatów, wydarzeń i pasjonatów). Mam nadzieję, że i Wy zajrzycie tutaj co jakiś czas, nawet po to, żeby sprawdzić czy żyję! A więc ogłaszam oficjalnie, że dziewiąty rok prowadzenia blogu uważam za otwarty!!! Aha! Gratulacje nie konieczne, choć mile widziane!

blog

London in 3D - litewskie anaglify.

Kolejny album zdjęć stereoskopowych, którym chciałbym się z Wami podzielić, to "London in 3D". Tytuł ten już parokrotnie przewijał...