niedziela, 28 czerwca 2020

Słów parę o stereoparach

Od jakiegoś czasu skanuję zebrane stereopary i wstawiam je do wirtualnego Muzeum 3D. Takie skanowanie pozwala mi na usystematyzowanie i skatalogowanie zbioru. Wiem co mam, ile mam i  skąd mam. Przy okazji digitalizacji okazało się, że mam w swoich zbiorach kilkanaście zdjęć takich samych, ale i zdarzyły się przypadki, że zdjęcia były bardzo podobne. Zadałem sobie więc pytanie, jak to się stało, że niby takie same zdjęcia, oznaczone takimi samymi numerami okazywały się inne... Nie potrafiłem sobie odpowiedzieć na to pytanie, więc z pomocą przyszła mi grupa kolekcjonerów stereopar z wujka FB. Okazuje się, że fotografowie działający na zlecenie wytwórni zdjęć stereoskopowych robili kilka ujęć tego samego obiektu. Wszystkie negatywy tego samego ujęcia  numerowane były prawdopodobnie tak samo i pakowane do pudełka. W wytwórni wybierano nalepszy negatyw, kopiowano go, a z kopii robiono pozytywy, numerowane tak samo jak negatyw. Zdarzało się, że oryginał negatywu ulegał zniszczeniu a kopii już brakowało. Wtedy sięgano po inny  negatyw (z tego samego pudełka) i kolejne pozytywy robiono już z niego. Zdjęcie różniło się nieznacznie ale numer pozostawał ten sam. Na zdjeciach poniżej pokażę Wam klka przykładów takich ujęć. Myslę, że różnice znajdziecie bez problemów. Jeżeli będziecie mieli jakieś problemy, napiszcie, Chętnie pomogę wskazać różnice.




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

London in 3D - litewskie anaglify.

Kolejny album zdjęć stereoskopowych, którym chciałbym się z Wami podzielić, to "London in 3D". Tytuł ten już parokrotnie przewijał...