Loreo 3D Lens in a Cap 2007r.
piątek, 2 czerwca 2017
Loreo 3D Lens in a Cap
W 2007 roku firma Loreo wypuściła na fotograficzny rynek nasadkę do zdjęć trójwymiarowych Loreo 3D Lens in a Cap. A tak niecałe dziesięć lat temu, na stronie www.fotografuj.pl opisywał ją pan Jarosław Zachwieja. Jeżeli szukamy bardzo nietypowego prezentu fotograficznego lub interesuje nas wykonywanie zdjęć trójwymiarowych, powinniśmy przyjrzeć się uważnie ofercie azjatyckiej firmy Loreo. Zapewne każdy z nas zetknął się kiedyś z trójwymiarową fotografią stereoskopową – najczęściej w postaci podwójnych zdjęć w kartonowych pudełkach, które oglądane przez specjalny wizjer z plastikowymi soczewkami sprawiały wrażenie trójwymiarowego obrazu. Fotografie takie może wykonać każdy z nas, jeżeli tylko potrafi precyzyjnie obliczyć wzajemne położenie obydwu kadrów tak, aby po nałożeniu ich na siebie (każdy dla osobnego oka) nasz mózg zinterpretował taki obraz jako przestrzenny. Jak się jednak okazuje, istnieją też urządzenia, które całą tę mozolną pracę wykonają za nas. Jednym z nich jest obiektyw 3D Lens in a Cap (dosł. "trójwymiarowy obiektyw w czapce") produkowany przez firmę Loreo z HongKongu. Jest to stałoogniskowa, manualna konstrukcja o ogniskowej 38 mm i jasności f/11. Rejestruje ona jednocześnie dwa bliźniacze obrazy z dwóch, nieco przesuniętych względem siebie punktów. Efektem tego jest uzyskanie na jednym zdjęciu dwóch obrazów składających się na zdjęcie stereoskopowe. 3D Lens in a Cap dostępny jest w wersjach dla systemów Canona, Nikona, Pentaksa, Minolty oraz analogowego Olympusa. Z uwagi na różnice w rozmiarach pola obrazowania dostępne są jego dwie wersje: dla systemów pełnoklatkowych (full-frame) oraz zmodyfikowana dla aparatów cyfrowych z przetwornikiem APS-C. Ta druga wersja nosi oznaczenie (T) i jest dwukrotnie droższa. W chwili obecnej niedostępne są wersje dla aparatów systemu Cztery Trzecie oraz dla lustrzanki Canon EOS 1D. Obiektyw można nabyć również w zestawie z urządzeniem do przeglądania wykonanych zdjęć za kwotę powiększoną o 24 dolary. Wszyscy zainteresowani mogą dokonać zakupu na stronie internetowej producenta za pośrednictwem systemu płatności PayPal. Producent zastrzega jedynie, że z uwagi na duże zainteresowanie produktem proces realizacji zamówienia może być dość długi. Przypomina ponadto, aby potencjalny nabywca koniecznie zapoznał się z dokumentacją produktu i wybrał odpowiedni dla swojego aparatu model. Zainteresowani powinni też uważnie zapoznać się z całą ofertą firmy Loreo, gdyż jest ona bogata i bardzo interesująca. Cena: Loreo 3D Lens in a Cap (T) – 93 USD, Loreo 3D Lens in a Cap – 48 USD. A jak już jesteśmy przy cenach, to dodam, że niespełna dwa tygodnie temu udało mi się kupić tą tańszą wersję za... 20 złotych. Zaczynam wierzyć, że tak silnej złotówki jeszcze nigdy nie było!

Loreo 3D Lens in a Cap 2007r.

Loreo 3D Lens in a Cap 2007r.
sobota, 27 maja 2017
Pana - Vista
Oto Pana –Vista, przeglądarka do panoramicznych slajdów utrwalonych na filmie małoobrazkowym, wyprodukowana w Hongkongu w końcu XX wieku. Stereoskop ten wykonany jest z dobrej jakości tworzywa sztucznego i jak widzicie składa się na placek, przez co można go schować w książce lub w bocznej kieszeni podręcznego bagażu. Przeglądarka ta przeznaczona jest wyłącznie do obrazów na podłożach przezroczystych. Naturalnie można oglądać w niej klasyczne slajdy trójwymiarowe robione małoobrazkowymi aparatami stereoskopowymi, ale także mieszczą się nieco dłuższe klatki, formatu 24 x 54mm. Taki format mają na przykład Fujifilm TX1 lub Hasselblad XPan. Pana Vista dobrze leży w rękach i ma dość dobrą optykę z regulacją bazy. Czasami przy ostrym świetle czujemy niewielki dyskomfort (światło rozprasza się we wszystkich kierunkach), ale taka budowa… tak ma! Fajna, leciutka, ale i z drugiej strony, solidna konstrukcja. Kupiłem ją za 5 funtów w Cardiff na konwencie. A kto bogatemu zabroni wydac 25 złotych?

Pana - Vista w oryginalnym opakowaniu. 1998r.

Przeglądarka złożona na placek.

A tutaj gotowa do pracy od strony okularów...

... i od strony dyfuzora.

Panoramiczny slajd 2x24x54mm.
Pana - Vista w oryginalnym opakowaniu. 1998r.
Przeglądarka złożona na placek.
A tutaj gotowa do pracy od strony okularów...
... i od strony dyfuzora.
Panoramiczny slajd 2x24x54mm.
niedziela, 21 maja 2017
Noc Muzeów
W ramach corocznej Nowy Muzeów, w Centrum Kultury w Łomży miało miejce otwarcie wystawy moich anaglifów "Sfera rowera - Trzeci wymiar dwóch kółek". Tytuł chyba wyjaśnia wszystko. Tematem wiodącym zdjęć był rower, tyle że nieco zniekształcony, jakbyśmy patrzyli na niego przez wizjer w drzwiach. Dlaczego rower? Sam nie wiem, Może trochę w hołdzie Kazimierzowi Nowakowi (pamietacie projekt Afryka Nowaka?), a może to ukłon w strone mojej kochanej żonki, która codziennie (no, prawie) wsiada na swojego zółtego mustanga i pedałuje dzielnie po kilkanaście kilometrów. Wystawa składała się z dwóch części. Pierwsza to fotografie zawieszone w holu Centrum Kultury, druga to nocne opowieści o obrazowaniu stereoskopowym, jego historii i technikach. Kto mnie zna ten wie, że lubię gadać, a jak jeszcze gadam o tym co lubię, to mogę tak długo i namiętnie! Nie przypuszczałem, że moje obrazy i opowieści cieszyć się będa takim powodzeniem. Nie usiadłem nawet na moment. Nogi bolą, gardło boli... ale warto było. Organizator wystawy zadbał o wszystko. Były przepiękne katalogi, plakat i wspaniała atmosfera, jaka nie często zdarza się na tego typu wydarzeniach. Dziękuję bardzo za możliwosć pokazania swoich stereoskopowych dziwactw, a wszystkim gościom, za odwiedziny. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz moje prace zawisną w Łomży!

Starannie wydrukowane katalogi wystawy aż krzyczały - "Bierz mnie, weź mnie!"...

A sama wystawa prezentowała sie tak.

W drugiej sali można było obejrzeć stare i nowe sprzęty związane z obrazowaniem stereoskopowym


(źródło- www.4lomza.pl)

Zmęczony ale bardzo zadowolony z życia autor!
(źródło - www.4lomza.pl)
Starannie wydrukowane katalogi wystawy aż krzyczały - "Bierz mnie, weź mnie!"...
A sama wystawa prezentowała sie tak.
W drugiej sali można było obejrzeć stare i nowe sprzęty związane z obrazowaniem stereoskopowym
(źródło- www.4lomza.pl)
Zmęczony ale bardzo zadowolony z życia autor!
(źródło - www.4lomza.pl)
czwartek, 18 maja 2017
"Sfera rowera" w Noc Muzeów w Łomży!
Wszystkich miłośników fotografii stereoskopowej zapraszam serdecznie do Centrum Kultury w Łomży, ul. Sadowa 12A. Właśnie tam w Noc Muzeów, (20 maja) będę opowiadał o historii i technikach obrazowania trójwymiarowego... a przy okazji zaprezentuję wystawę anaglifów "Sfera rowera - Trzeci wymiar dwóch kółek"! Okulary i dobra atmosfera gwarantowana! Przybywajcie!!!
wtorek, 16 maja 2017
XXI O.W.P.T Otwock 13-14 maja 2017r.
W czasie, kiedy ja odpracowywałem urlopowe zaległości, w Otwocku 13 i 14 maja odbył się XXI już Ogólnopolski Weekendowy Plener Trójwymiarowy. Moi koledzy z Polskiego Klubu Stereoskopowego spotkali się w mieszkaniu Adama i Kasi by całkowicie zburzyć im sobotnio-niedzielne plany. W malutkim, bo ośmioosobowym gronie pasjonaci trzeciego wymiaru wprost szaleli, wymyślając coraz to ciekawsze rzeczy. Jako, że nie byłem obecny (buuuuuuu!) na plenerze, poprosiłem kolegów o krótkie podsumowanie (chyba mogę napisać, naszego) spotkania. Oto krótka relacja Zbyszka. U Adama i Kasi w domku było bardzo kameralnie. Na początek jak zwykle były prezentacje tego co każdy przytargał. Czyli PS-4 z goglami VR Konrada , prezentacje przygotowane przez Jurka w formie filmików ze wszystkich zlotów na których był, gadżety 3d Borysa i drukarka 3d oraz dronik z goglami Adama. Dotarłem jako ostatni i wyjechałem jako pierwszy dlatego moja relacja ograniczy się do kilku godzin co było przed 15 i po 21 nie wiem. Jak to w domu atmosfera była rodzinna. Na początek pojechaliśmy na przegląd zabytków Otwocka i Świdra. Pogoda została dobrze przygotowana więc zrobiliśmy dłuższe spacery .A więc zaczęliśmy od Zabytkowego Urzędu Miasta potem Teatr im Jaracza z pomnikiem przed nim oraz płaskorzeźbą na froncie potem był parking rowerowy z dwumetrowym rowerem na który oczywiście wszedł Adam. Dalej była niedokończona duża budowa, w okolicy której z powodu robienia zdjęć zostaliśmy wzięci przez taksówkarza za przedstawicieli jakiejś władzy, która w końcu zrobi z tym porządek . Następnie był zabytkowy dworzec kolejowy i wieżą w jego pobliżu oraz parokrotne przechodzenie przez tory w miejscach niedozwolonych na oczach ochrony dworca na szczęście nie zakończone mandatem. Na koniec były oglądanie zabytkowych drewnianych domów zwanych potocznie świdermajerami i zbiorówka cokolwiek to znaczy przy fontannie. Przy ładnej pogodzie pojechaliśmy samochodami Adama i Borysa do uroczyska wodno-leśnego pod nazwą Torfy. Tam Adaś z powodu moich wypowiedzi o obecnym ministrze środowiska chciał mnie skarcić suchym konarem, który strącił z uschniętego drzewa ale chybił i konar spadł obok mnie. Ponieważ nic nie jedliśmy tylko spacerowaliśmy, no to trzeba było w końcu coś zjeść. Pizza była zaplanowana w domu. Kupiliśmy składniki i przyjechaliśmy do domu i do Pani domu, (jedynej kobiety) Kasi. I tu niespodzianka ponieważ Adam i Kasia (jeszcze raz dzięki) przygotowali tylko ciasto sos i piec. Kasia szybko rozłożyła do salaterek składniki z jakich składa się pizza i zaczął się konkurs. Przy wskazówkach Kasi każdy dostał kawałek ciasta i wałek. Trzeba było go rozwałkować posmarować sosem i poukładać składniki. Czyli każdy zrobił sobie pizzę indywidualnie jak umiał. Potem było sukcesywnie wkładane do pieca i konsumowane z zaznaczeniem wykonawcy pizzy. Przy winie jedne „plaki” cieszyły się większym wzięciem drugie mniejszym ale wszystkie skonsumowano. Niektórzy jak się okazało robili to pierwszy raz i było z tym dużo radości. Potem przy konsumpcji pizzy było oglądanie głębin morskich przygotowanych na PS4 i goglach VR przez Konrada ,wydruki z drukarki 3D Adama i oglądanie na tarasie (od zachodu) zachodu słońca na tle ogródków działkowych a w goglach Adama obrazu z latającego w ogrodzie dronika (10x10 cm ) z wysokości do 10 m. Jak zrobiło się ciemno to się pożegnałem. Miałem być w niedzielę ale niestety jak wracałem na 10 km złapałem gumę a że nic nie jeździło to prawie 7 km zrobiłem pieszo z rowerkiem i troszkę w niedzielę przysnąłem ze zmęczenia. To tyle relacji reporterskiej a o dokumentację fotograficzną musisz prosić Jurka, Janusza, Syaifula, Konrada, Borysa bo ja i Adam nie robiliśmy zdjęć. A oto co o niedzieli napisał Jurek. On zawsze wypowiada się krótko i rzeczowo. Wypadałoby opisać dzień drugi spotkania, ale przy opisie Zbyszka, to by wyglądało słabo. Było w każdym bądź razie jeszcze lepiej, bardziej plenerowo i relaksowo. Dzięki za odwagę i trud goszczenia w domu tylu dziwnych jegomości. A nie mówiłem? Cały Jurek! I jeszcze parę słów od Janusza. Bardzo udane spotkanie. Był czas na wirtualną podróż po morskich głębinach, drukowanie 3d, zabawę dronem, pokazy ISU i zwiedzanie Otwocka. Innym ciekawym doświadczeniem było samodzielne przygotowywanie pizzy. Dziękuję wszystkim uczestnikom, a w szczególności gospodarzom i organizatorom pleneru Kasi i Adamowi, którzy stworzyli świetna atmosferę i przygotowali bardzo ciekawy program. Szczególne podziękowania również dla Borysa za podwiezienie z i do Warszawy. Pozdrowienia dla uczestników i tych, którzy chcieli, a nie mogli. O, patrzcie! I mnie się też trafiło! A i dobrze, bo na dwadzieścia jeden plenerów, nie byłem tylko na trzech!

Zbiorówka przy otwockiej fontannie. Od lewej Syaiful, Konrad, Jurek, Zbyszek, Janusz, Borys i Adam.
fot. Borys Wasiuk

Borys w leśnych ostępach.
fot. Janusz Białas

Pani domu - Kasia i Syaiful.
fot. Janusz Białas

Pan domu - Adam i Syaiful.
fot. Janusz BIałas

Na polance (Syaiful, Adam, Kasia, Jurek i Borys).
fot. Janusz Białas

"A może chcesz moje okulary?" - zapytał Borys Adama.

Jurek montuje swoja pizzę... a ktoś się już ślini!
fot. Janusz Białas

Czego się nie robi, żeby zrobić dobry kadr! Borys i Syaiful w akcji!
fot. Janusz Białas

Konrad przeniósł się do wirtualnej rzeczywistości w 3D.
fot. Janusz Białas

PKS-owcy w plenerze.
fot. Borys Wasiuk
Zbiorówka przy otwockiej fontannie. Od lewej Syaiful, Konrad, Jurek, Zbyszek, Janusz, Borys i Adam.
fot. Borys Wasiuk
Borys w leśnych ostępach.
fot. Janusz Białas
Pani domu - Kasia i Syaiful.
fot. Janusz Białas
Pan domu - Adam i Syaiful.
fot. Janusz BIałas
Na polance (Syaiful, Adam, Kasia, Jurek i Borys).
fot. Janusz Białas
"A może chcesz moje okulary?" - zapytał Borys Adama.
Jurek montuje swoja pizzę... a ktoś się już ślini!
fot. Janusz Białas
Czego się nie robi, żeby zrobić dobry kadr! Borys i Syaiful w akcji!
fot. Janusz Białas
Konrad przeniósł się do wirtualnej rzeczywistości w 3D.
fot. Janusz Białas
PKS-owcy w plenerze.
fot. Borys Wasiuk
czwartek, 11 maja 2017
The Stereoscopic Society - Cardiff 2017
W dniach 5-8 maja tego roku w walijskim Cardiff odbył się doroczny konwent The Stereoscopic Society - organizacji skupiającej posjonatów obrazowania stereoskopowego z Wielkiej Brytanii. Na konwent zjechało osiemdziesiąt osób, głównie z Anglii, Walii i Szkocji, ale byli i goście z krajów eropejskich, w tym i z Polski. Zgadnijcie kto? Spotkanie jak na Anglików przystało, przygotowane zostało perfekcyjnie. Były wybory nowego zarządu, było rozliczenie finansowe z ostatniego roku, były inne sprawy organizacyjne związane z działalnością klubu, ale to co mnie najbardziej interesowało, były pokazy zdjęć trójwymiarowych i stereoskopowe prezentacje. Poza tym każdy mógł pokazać wszystko co chciał, oczywiście wszystko co związane jest z obrazowaniem 3D. Można było kupić, sprzedać czy zamienić stare fotografie, aparaty czy inne gadżety. W niedzielę organizatorzy zorganizowali wycieczkę do zamku w Caerphilly i skansenu w St Fagans, połaczoną z plenerem stereoskopowym. Szczególnie ruiny Caerphilly Castle zachwyciły swoją plastyką, prześwitami i wieloplanowością, czyli tym wszystkim co miłośnicy głębi lubią najbardziej. Trzy dni przeleciały nie wiadomo kiedy, ale członkowie The Stereoscopic Society już zacierają ręce myśląc o spotkaniu w przyszłym roku. Nie ukrywam, że ja też się cieszę, ale może z czegoś innego. Najbardziej cieszę się, że dane mi było odwiedzić Wielką Brytanię i poznać innych bawiących się trójwymiarem tak jak i ja. Sprawiło mi wielką radość przebywanie w ich towarzystwie, bo nic tak nie integruje jak wspólna pasja i zainteresowanie. Giną wtedy wszelkie bariery. Wiek, płeć, język czy kolor skóry nie mają tu żadnego znaczenia. Czujesz się po prostu... wspaniale!

Poznajecie tego gościa? I on przyjechał do Cardiff.

Jak widzicie i moje Legowiska pokazywane były na konwencie.

Sprzedam, kupię, wymienię!

Prezentacje pokazywane były na wielkiem ekranie takim sprzętem.

I jeszcze kilka stoisk ze skarbami 3D.
Poznajecie tego gościa? I on przyjechał do Cardiff.
Jak widzicie i moje Legowiska pokazywane były na konwencie.
Sprzedam, kupię, wymienię!
Prezentacje pokazywane były na wielkiem ekranie takim sprzętem.
I jeszcze kilka stoisk ze skarbami 3D.
wtorek, 2 maja 2017
3D Sports Blast!
Lubicie sport? Kto nie lubi! Na pewno każdy z Was ma jakąś ulubioną dyscyplinę sportową. Właśnie dla fanów sportu jest książka, o której napiszę dzisiaj kilka słów. W 2010 roku amerykańskie wydawnictwo Time Home Entertainment Inc. wypuściło na rynek przepiękny album zdjęć trójwymiarowych zatytułowany "3D Sports Blast!". Ta 80-stronicowa książka prezentuje najlepsze obrazy 3D wykonane przez ikonę amerykańskiej fotografii sportowej - fotografa Davida E. Klutho. Zdjęcia są naprawdę fantastyczne. Zrobione w pełnym kolorze anaglify dosłownie zwalają z nóg. Mistrzowskie ujęcia i pełne dynamiki obrazy ukazują prawdziwe piękno sportu i to nie tylko tego na najwyższym poziomie. Obok zdjęć z rozgrywek NBA czy NHL w albumie znajdujemy fotografie nieznanych nam bliżej sportowców amatorów. Wszystkie anaglify cechuje wysokie rzemiosło i pełny profesjonalizm autora. Koszykowka, hokej, rodeo, kajakarstwo górskie, futbol amerykański czy kolarstwo, to tylko niektóre dyscypliny sportowe ożywione za pomocą fotografii stereoskopowej przez Davida Klutho. Przyznam, że zdjęcia zamieszczone w albumie zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Wiem, że wydawca wydał jeszcze inne albumy tego autora. Na pewno będę ich szukał!

3D Sports Blast! 2010r.
3D Sports Blast! 2010r.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
London in 3D - litewskie anaglify.
Kolejny album zdjęć stereoskopowych, którym chciałbym się z Wami podzielić, to "London in 3D". Tytuł ten już parokrotnie przewijał...
-
W latach siedemdziesiątych w sklepach Centralnej Składnicy Harcerskiej (A co? Były takie!), obok kultowych kolejek PIKO można było kupić bar...
-
A to się porobiło!!! Mamy już w Polsce pięć eksponowanych starych fotoplastikonów!!! Po dwóch warszawskich, jednym łódzkim i jednym pozn...
-
W dzisiejszych czasach gazety biją się o swoich czytelników i żeby jak najbardziej zwiększyć sprzedaż swoich tytułów kuszą rozmaitymi dodatk...