poniedziałek, 29 czerwca 2009

Warszawa (od)budowana

Ostatni raz o fotoplastikonie warszawskim pisałem z okazji "Nocy Muzeów" 15 maja.  Nadrobię dzisiaj wszystkie zaległości,  a działo się tam niemało.  Od 21 maja do 24 czerwca można było podziwiać stereoskopowe obrazy Warszawy wykonane współcześnie przez Chrisa Niedenthala (tak, tak, to ten od zdjęć ze stanu wojennego).  Tym razem Pan Chris uzbrojony w stereoskopowego Kodaka przygotował zestaw 48 stereopar ilustrujących dla potomnych Warszawę XXI wieku.  Na fotografiach nowe miesza się ze starym,  tradycja przepięknie harmonizuje z nowoczesnością a  wieloplanowość kompozycji fantastycznie potęguje efekt 3d.

  31 maja i 1 czerwca z okazji Międzynarodowego Dnia Dziecka Muzeum Powstania Warszawskiego zaprosiło swoich fanów na dwudniową wystawę poświęconą właśnie naszym milusińskim.  Ze zbiorów Fotoplastikonu wybrano zdjęcia przedstawiające dzieciaki ze wszystkich kontynentów.  Oglądając wystawę,  chciałoby się rzec,  że "wszystkie dzieci nasze są",  ja jednak przyznaję się do tylko mojej  trójki. 

 I na koniec najświeższa wystawa "Warszawa (od)budowana".  Jest to ekspozycja zdjęć Pana Zbigniewa Szczypki pochodzących ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego, wykonanych techniką stereoskopową w latach 50-tych i 60-tych ubiegłego wieku.  Ze stereoparami autor spotkał się pierwszy raz właśnie w warszawskim fotoplastikonie w czasie okupacji.  Nie przypuszczał pewnie wtedy,  że ktoś w tym samym miejscu będzie mógł po blisko siedemdziesięciu latach podziwiać jego prace.  A naprawdę jest co oglądać.  Budowa trasy W-Z,  mostu Gdańskiego,  ulica Marszałkowska,  Stare Miasto czy zdjęcia z powodzi 1962 roku.  To tylko niektóre miejsca,  które uwiecznił Pan Zbigniew na swoich fotografiach.  Mnie najbardziej jednak spodobały się obrazy przedstawiające zwykłych,  szarych mieszkańców miasta przy ich codziennej pracy,  a szczególnie przepiękne (plastycznie) zdjęcie podwórkowego szlifierza noży.  Gdy zobaczyłem tę fotografię,  przypomniał mi się donośny głos słyszany kiedyś na wielu warszawskich podwórkach "nooooże  łostrze,  nożyczki,  noooże !!!"  To se ne vrati!

Takim właśnie Kodakiem fotografował Chris Niedenthal swoje "Stalowe Pegazy"

Fotoplastikon, miejsce iście magiczne...

Fragment plakatu wystawy "Warszawa (od)budowana"

środa, 24 czerwca 2009

Fotoplastikon w Poznaniu

7 czerwca miałem przyjemność być w Poznaniu a przy okazji mojego krótkiego (bo pięciogodzinnego) pobytu w tym pieknym mieście poszedłem do Starego Browaru.  Nie,  nie na piwo!  Właśnie w Starym Browarze w ramach 6 Biennale Fotografii obejrzeć można było autorski projekt Marty Gendery "Weltpanorama" nagrodzony w konkursie dla młodych kuratorów.  Narracja wystawy  zdjęć  krajoznawczych i turystycznych została oparta na motywie fotoplastikonu,  konstrukcji kształtującej spojrzenie turysty - symbolu współczesnego człowieka.  Specjalnie dla potrzeb wystawy w przestrzeni ekspozycji zmontowany został autentyczny fotoplastikon poznański,  własność artysty fotografika Antoniego Ruta.  Urządzenie na co dzień leży sobie złożone w częściach choć jeszcze nie tak dawno było jedną z głównych atrakcji Galerii Fotografii Fotoplastykon.  Oto co Pan Antoni pisze o swojej galerii : "Nazwa Galerii Fotografii Fotoplastykon, którą prowadziłem od 1981 roku do 30.10.2005 roku w Poznaniu przy ul. Św. Marcina 53, a wcześniej prowadzili moi Rodzice Zofia i Władysław Rutowie pochodzi od urządzenia służącego do oglądania fotografii stereoskopowej, stojącego w niej przez ponad 50 lat. To właśnie mój ojciec zapalony miłośnik fotografii stereoskopowej zaszczepił we mnie zainteresowanie trójwymiarem w fotografii.
Fotoplastikon jest jakby ogniwem w ewolucji fotografii. Należy do zjawisk kultury rozrastającej się przez pomnażanie zjawisk i wartości nadchodzących wraz z rozwojem i ewolucją techniki. Dawne wytwory kultury i techniki nie są przez nowe ani skutecznie zastępowane, ani też na ich tle nie wydają się być wytworami zbytecznymi. Fotoplastikon może istnieć dziś również obok świata komputerów, wprawdzie już tylko dla wąskiego grona zapaleńców i miłośników fotografii." 
Zgadzam się całkowicie z Panem Antonim.   Dlatego robię wszystko,  by to grono stopniowo powiększać,  czego najlepszym dowodem jest ten blog.

Poznański fotoplastikon w Starym Browarze

Wnętrze poznańskiej beczki jest bardzo podobne do wnętrza fotoplastikonu z Muzeum Techniki w Warszawie.  Może oba urządzenia pochodzą z tej samej wytwórni?


piątek, 19 czerwca 2009

Niusy :)

Człowiek na trochę gdzieś wyjedzie a tu po powrocie dowiaduje się o rzeczach o których nie miał zielonego pojęcia,  że się odbyły jak go nie było.  Trochę to skomplikowane,  a więc do rzeczy.  21 marca pisałem o konkursie "Fotoplastikon w przestrzeni miejskiej".  W czasie mojej nieobecności konkurs został rozstrzygnięty a 8 czerwca uroczyście otwarto na warszawskim Skwerze Hoovera wystawę pokonkursową na której zaprezentowano nagrodzone projekty.  Zwycięskie prace co prawda mało przypominają klasyczny fotoplastikon ale idea widzenia stereoskopowego pozostała.  Może daruję sobie podawanie danych osobowych zwycięzców (znajdziecie to w artykule  Gazety Wyborczej  http://wyborcza.pl/1,94898,6702583,Beda_nowe_fotoplastikony_w_Warszawie.html) i ograniczę się do opisu ich trójwymiarowych wizji.  Na Skwerze Hoovera autorzy zaproponowali zamontować okulary (czytaj stereoskop) skierowane na przystanek autobusowy,  na którym to przystanku widniałaby stereopara.  W hali głównej Dworca Cenralnego zawisłoby 25 kolorowych kul- stereoskopów,  zaś w Łazienkach zdjęcia stereoskopowe w postaci anaglifów możnaby oglądać na specjalnie przygotowanych sześcianach leżących luzem na parkowych trawnikach lub wiszących na gałęziach parkowych drzew.  Przyznam,  że spodziewałem się trochę innych,  bardziej klasycznych projektów,  na przykład zamontowania mechanizmu fotoplastikonu na (raczej w) słupie ogłoszeniowym czy na (w) specjalnie do tego zaprojektowanym kiosku z gazetami.  Nie znaczy to jednak,  że nagrodzone prace nie podobają mi się.  Wprost przeciwnie,  są bardzo oryginalne,  estetyczne a co najważniejsze pięknie komponują się z otaczającą je przestrzenią.  Autorom nagrodzonych projektów gratuluję a wszystkich zapraszam na wystawę,  która potrwa do 23 czerwca. 

Fotoplastikon w przestrzeni wiejskiej

niedziela, 14 czerwca 2009

Warsztaty

Właśnie  wróciłem z tygodniowego urlopu i od razu na gorąco zdaję relację gdzie byłem i co robiłem.  A byłem daleko od domu bo w Broniszowie w województwie lubuskim, a konkretnie w przepięknym i tajemniczym broniszowskim dworze zwanym "Zamkiem Sztuk".  Właśnie tam odbyły się "XXIII Ogólnopolskie Warsztaty Fotograficzne" zorganizowane przez Lubuskie Towarzystwo Fotograficzne.  Nie ukrywam,  że pojechałem tam z dwóch powodów.  Po pierwsze "primo",  żeby się czegoś nowego nauczyć a po drugie "primo",  by swoją wiedzą podzielić się z innymi.  Produkowałem się naturalnie w temacie fotografii stereoskopowej czyli pomarudziłem trochę o historii,  teorii obrazowania trójwymiarowego i technik stosowanych w tej gałęzi fotografii.  Trochę się bałem,  że zrobię z siebie idiotę,  bo głupio wygląda jak jakiś weterynarz opowiada o robieniu zdjęć fotografikom z prawdziwego zdarzenia,  ale jakoś poszło.  Temat chyba chwycił a już największe wzięcie miały stare aparaty,  stereoskopy i zdjęcia,  które jakoś udało mi się wcisnąć w przepastny bagażnik mojego "punciaka".  Ja z kolei zaraziłem się fotografią otworkową,  czyli motywem przewodnim warsztatów i postaram się na przyszły rok przygotować zdjęcia stereoskopowe zrobione "pinhole camera" czyli aparatem otworkowym.  Tak,  tak kochani!  Jadę w przyszłym roku do Broniszowa i Wam też radzę!!!  Domowa atmosfera,  fantastyczni ludzie a co najważniejsze wspólne zainteresowania,  które powodują,  że wszyscy czują się tam wspaniale jak w rodzinie.  Organizatorom i uczestnikom bardzo dziękuję za ten cudowny tydzień i do nastepnego spotkania.

Baszta zamku w Broniszowie

Proszę jak się wymądrzam!

(fot. Ryszard Poprawski 2009)

Pamiątki z warsztatów.  Ten gustowny różowy sweterek ma też swoją historię :)

 

 

 

czwartek, 4 czerwca 2009

Stereographoscope

Oderwijmy się na chwil parę od fotoplastikonów by nacieszyć się widokiem bardzo ciekawego stereoskopu o dźwięcznej nazwie Stereographoscope.  Pierwsze egzemplarze tego urządzenia datowane są na rok 1880 a produkowane były z różnymi modyfikacjami do ok.  1920 roku głównie we Francji.  Przeglądarka składa się z trzech części połączonych zawiasami,  które to części po złożeniu tworzą zgrabne pudełeczko.  Po rozłożeniu rozkładają się chytrze na kształt koślawej litery "Z".  Podstawa stereoskopu z częścią środkową tworzą kąt ostry,  natomiast płyta czołowa nachylona jest w stosunku do środka przeglądarki pod kątem prostym.  Urządzenie jest genialne w swojej prostocie,  a co najważniejsze znakomicie spełnia wszystkie funkcje stereoskopu.  Na płycie czołowej widnieje jedna wielka soczewka a pod spodem dwie mniejsze.  Pierwotnie urządzenie skonstruowane było po to,  by oglądać zwykłe zdjęcia typu "carte de visite" i "cabinet portrait".  Pierwsze "grafoskopy" miały więc tylko jedną wielką soczewę.  Ktoś jednak sobie nieźle wykombinował,  że warto oprócz "płaskich" fotografii tym samym sprzętem podziwiać fotografie stereoskopowe i dołożył okulary do trójwymiaru i przedrostek "stereo" do nazwy.  Na środkowym elemencie zamocowany jest uchwyt na fotografię i sprytna suwnica dzieki której zdjęcie można przybliżać i oddalać od okularów oraz podnosić i opuszczać.  Stereografoskopy różniły sie wielkością,  kształtami i stopniem wykończenia.  Na zdjęciach prezentuję dwa modele - jeden większy i starszy bez ozdóbek a drugi mniejszy,  za to z rzeźbieniami na płycie czołowej i ozdobnymi okuciami.  Tak,  tak!  Mnie się też bardzo podobają!!!

Złożone przeglądarki typu Stereographoscope    (1890-1900)

Oba stereoskopy w pełnej krasie.

 

PS.  Z góry przepraszam za brak wpisów przez jakiś czas.  Cisza blogowa potrwa conajmniej do przyszłej niedzieli.  Ot,  po prostu taki malutki z góry zaplanowany urlopik.  Mam nadzieję,  że spędzę go aktywnie o czym nie omieszkam opowiedzieć po powrocie.  A pogoda i tak będzie!!!  

 

sobota, 30 maja 2009

Środek

Powiecie:  "Uczepił się tych fotoplastikonów jak rzep psiego ogona".  Może,  ale traktuję je w świecie stereoskopów tak samo jak dinozaury w świecie zwierząt.  Różnica polega jednak na tym,  że dinozaury wyginęły a fotoplastikony jeszcze tu i ówdzie można znaleźć "całe i zdrowe".  Ale,  ale!   Jak już zacząłem gadać na ich temat to pozwólcie,  że opowiem Wam jak one właściwie działają i co mają w środku.  Wszystkie dotychczas prezentowane zdjęcia ukazywały fotoplastikony od zewnątrz.  Wejdźmy więc do wnętrza tej prawie czterometrowej beczki.  Nie jest to takie proste (przy moim brzuchu wymaga wiele samozaparcia!),  gdyż trzeba przejść przez malutkie drzwiczki sprytnie schowane na wysokości nóg oglądającego.  Główną częścią każdej Kaiserpanoramy jest drewniana obręcz obracająca się "dookoła Wojtek". Na obręczy tej zamontowane są ramki z obsadzonymi zdjęciami i podpisami co dane zdjęcie przedstawia.  Stereopary przesuwają się skokowo ( w Warszawskim Fotoplastikonie co ok.  14 sekund) i ustawiają się między źródłem światła a okularami.  Podpisy trafiają do specjalnych otworów w obudowie umiejscowionych nad wizjerami.   Zdjęć jest zazwyczaj dwa razy tyle ile miejsc do oglądania,  czyli łatwo policzyć,  że jak  fotoplastikon ma 24 okulary to zdjęć jest 48.  Jak ma 25  (a i takie są)  to zdjęć jest 50.  Drewniana obręcz napędzana jest poprzez układ przekładni i pasków klinowych silnikiem elektrycznym zaś zdjęcia podświetlane są żarówkami,  które na stałe siedzą na przeciwko okularów.  Kiedy nie znano jeszcze elektryczności do napędzania urządzenia stosowano mechanizm zegara wieżowego z ciężarami zapewniający trzygodzinną pracę,  zaś do oświetlania stereopar stosowano palniki gazowe z koszulkami żarowymi.  Nieodłącznym elementem seansu w fotoplastikonie była i jest muzyka.  Kiedyś płynęła z wielkiej,  błyszczącej tuby patefonu.  Dzisiaj wykorzystuje się magnetofon, odtwarzacz CD lub komputer.  Oj!  Gdyby tak człowiek mógł cofnąć się w czasie o te sto lat i zobaczył jak to działało w oryginale... Bezcenne!

  

Wnętrze fotoplastikonu z Alej Jerozolimskich    (2008)

Środek fotoplastikonu z Muzeum Techniki     (2009)

niedziela, 24 maja 2009

Fotoplastikon w Katowicach

A to się porobiło!!!   Mamy już w Polsce pięć eksponowanych starych fotoplastikonów!!!  Po dwóch warszawskich,  jednym łódzkim i jednym poznańskim (składanym okazjonalnie) doszedł jeszcze fotoplastikon w Katowicach.  Wspominałem o nim przy okazji Nocy Muzeów.  Urządzenie  pochodzi z około 1900 roku i sądząc po kształtach i budowie,  wyszło z rąk Augusta Fuhrmanna  (wiadomość niesprawdzona naukowo).  Fotoplastikon ten działał od 1949 roku w Sosnowcu na rogu ulic Modrzejewskiej i Warszawskiej,  a właścicielem jego w tym czasie był Feliks Skurczyński.  Stereoskop ma 24 stanowiska i mieści w sobie 48 stereopar formatu 8,5X17 cm.  System podświetlenia fotografii pozwala na oglądanie tylko i wyłącznie diapozytywów.  W 1971 roku opiekę nad fotoplastikonem przejął syn Pana Feliksa,  Michał Skurczyński.  Według informacji jaką znalazlem w internecie,  fotoplastikon sosnowiecki działał aż do 1987 roku.  Jak większość tego typu sprzętów przestał być atrakcją dla zwiedzających.  Został rozebrany i wylądował w piwnicy.  W 1990 roku właściciel oddał go do Muzeum Śląskiego w Katowicach.  Tam fotoplastikon został zmontowany ponownie i cieszył oczy zwiedzających przez niespełna rok.  Z powodu małego zainteresowania widzów i słabych warunków lokalowych ponownie rozebrano "dziadziusia" i zapakowano do muzealnego magazynu.  Stał tam prawie dwadzieścia lat, aż do tegorocznej Nocy Muzeów.  Poddany gruntownej renowacji stanął w sali muzealnej i od razu stał się hitem!!!  W chwili gdy czytacie te słowa fotoplastikon jest znowu rozebrany by już (daj Boże!) na zawsze stanąć w specjalnie dla niego wyremontowanej sali w połowie sierpnia 2009 roku,  czego sobie,  jemu i Wam serdecznie życzę!!!

  

Fotoplastikon Muzeum Śląskiego w Katowicach w czasie Nocy Muzeów 2009.

 

(fot. Agnieszka Sowa 2009)

London in 3D - litewskie anaglify.

Kolejny album zdjęć stereoskopowych, którym chciałbym się z Wami podzielić, to "London in 3D". Tytuł ten już parokrotnie przewijał...