środa, 31 października 2007

RFN-owskie stereo

No, a co tam słychać w wylęgarni europejskiego kapitalizmu, u tych niedobrych "Niemców Federalnych"?  Przypominam, że jesteśmy w dalszym ciągu w latach pięćdziesiątych dwudziestego wieku.  W Wiesbaden, fabryka Wirgin (i proszę żadnych skojarzeń z Dodą),  miała swoją "dziewicę" - Edixę Stereo.  Najpierw była "goła"  Edixa, potem dodano jej dalmierz a na końcu światłomierz selenowy. W ten oto prosty sposób powstały trzy modele tego samego aparatu. Były to chyba najszersze ( 20 cm )  małoobrazkowe aparaty stereoskopowe produkowane w tym czasie nie tylko w Niemczech ale i na świecie.  Przyrodnią siostrą Edixy była,  produkowana w firmie Wilhelma Witta z Hamburga, Iloca Stereo.  Niektóre wersje tego aparatu eksportowane były do Stanów Zjednoczonych pod zmienionymi nazwami (Realist 45 czy Tower Stereo).  Podsumowując ,o ile w motoryzacji zachodnioniemiecki Mercedes bił na głowę wschodniego Wartburga, to w fotografii stereoskopowej socjalistyczna Belplasca nie miała sobie równych.

  

Edixa Stereo IA    1954-58

  

Edixa Stereo IIA    1557-58

  

Edixa Stereo IIIA    1957-58

  

Iloca Stereo II    1954-?

 

niedziela, 28 października 2007

Belplasca

Dzisiaj zabieram Was w bardzo krótką podróż,  za naszą zachodnią granicę , do pięknego Drezna.  Właśnie tutaj funkcjonowała fabryka, której produkty były obiektem pożądania nie tylko fotoamatora ale i niejednego zawodowego fotografika.  Belca VEB Dresden (a od 1959 roku Pentacon VEB) - bo o niej myślę, to przykład niemieckiej solidności i funkcjonalności.  W1954 roku zza murów tej wytwórni wychodzi i od razu podbija światowy rynek aparat stereoskopowy Belplasca.  Błyskawicznie staje się hitem.  Poręczny,  bardzo mocny,  perfekcyjnie zaprojektowany,  wykonany z olbrzymią precyzją aparat,  miał jeszcze jedną wielką zaletę... Była nią optyka!!! Co tu dużo gadać,  obiektywy Carl Zeiss Jena - Tessar 3,5/37,5,  mimo swojego niepozornego wyglądu sprawiały się w tym aparacie fenomenalnie.  Miękkość rysunku,  brak zniekształceń,  duża głębia ostrości...  To wszystko sprawiało,  że Belplasce nie tyle "chciało się mieć",  ile "trzeba było mieć"!!!   A nie było to takie proste.  W ciągu ośmiu lat produkcji wyszło okolo 5 tysięcy sztuk tego aparatu.  Ja mam dwa, to znaczy, że u ludzi jest tylko 4998.

 

  

Belplasca   1954-1962

  

piątek, 26 października 2007

Dziurka

Dzisiaj skreślę parę słów na temat bardzo ciekawej gałęzi fotografii - fotografii otworkowej.  Coż to takiego?  To fotografia wykonywana bez użycia soczewek. Klasyczny obiektyw zastąpiony jest zwykłą (niezwykłą!!!) dziurką zrobioną w nieprzepuszczającym światło materiale.  Światło przechodząc przez ten mały otworek tworzy wewnątrz ciemni aparatu obraz.  Jeden otworek - jeden obraz.  Dwa otworki - dwa obrazy...i już mamy mechanizm trzeciego wymiaru. W fotografii stereoskopowej bardzo ważna jest ostrość wszystkich planów (i tych bliższych i tych dalszych), co pogłębia efekt trójwymiarowy. W aparatach otworkowych problem ten mamy "z głowy", wszystkie plany ostrzą jak żyleta.  W mojej trzydziestoletniej przygodzie z trzecim wymiarem dopiero dwa razy spotkałem się z otworkowymi aparatami stereoskopowymi.  Jeden z nich to wytwór zapalonego hobbysty, bardzo dokładnie i estetycznie wykonany z drewna tropikalnego.  Drugi natomiast to Gakken Stereo Pinhole Camera,  japoński aparat do samodzielnego montażu.  Oprócz zdjęć stereo można nim robić zdjęcia panoramiczne. Ta plastikowa "zabaweczka" na film małoobrazkowy stanowiła dodatek do czasopisma "Otona no Kagaku".  Nie wiem co to znaczy i proszę.... nie każcie mi tego tłumaczyć!!!

  

Gakken Stereo Pinhole Camera    2006 

środa, 24 października 2007

Duże aparaty do małych fotek

Na pewno kiedyś wpadły Wam w ręce, drodzy Czytelnicy, takie kartonowe krążki z malutkimi slajdami stereoskopowymi. Te miniaturki wkładało się do specjalnej przeglądarki i podziwiało w trójwymiarze krajobrazy z całego świata, bajki lub kadry z filmów fabularnych i rysunkowych. Przeglądarka taka - View Master,  jest do dzisiaj bardzo popularna w USA.  Produkowana jest masowo, a jej kształty i kolory nawiązują do aktualnie panującej mody, krótko mówiąc, promuje wszystkie amerykańskie hiciory (Barbie, Batman, Power Rangers, Park Jurajski itp. itd.).  Nazwa jej pochodzi od aparatu fotograficznego View Master Personal Stereo - dziecka firmy Sawyers Inc. z Portland (a może odwrotnie???).  Aparacik na na filmie 35 mm. robił dwa malutkie zdjęcia (10x13 mm.) na jednej małoobrazkowej klatce. Wystarczyło przesunąć taką wajchę przy obiektywach i zdjęcie było wyżej lub niżej.  Sawyers miała nawet przedstawicielstwo w Belgii, skąd inny aparat, View Master Stereo Color,  próbował opanować rynek europejskiej stereofotografii. Europa wolała jednak klasyczny mały obrazek a nie jakiegoś "kurdupla" zza oceanu. Jedynie czesi "kupili" pomysł wypuszczając Stereo Mikromę i Meoptę 35  Stereo, a przeglądarkę nazwali Meoskopem. Co kraj to obyczaj. W NRD (dla tych, którzy nie wiedzą informuję, że było kiedyś takie państwo) stereoskop tego typu został ochrzczony mianem Stereobox , a tematem zdjęć były w 99%  idiotyczne przygody kilku pluszowych niedźwiadków. O rany..., jak ja tego nie lubiłem!!!

  

View Master Personal Stereo   1952

  

View Master Stereo Color   1951-55

  

Stereoskopy typu View Master i "czarodziejski krążek"

poniedziałek, 22 października 2007

Bakelitowe Tri-Visiony

Ciągnąc wątek amerykańskiej stereofotografii nie sposób nie wspomnieć o małej firmie z Los Angeles - The Haneel Company.  Zapytacie pewnie,  po co mówić o tak mało znaczącej marce...? Otóż właśnie ten koncern jako pierwszy w połowie dwudziestego wieku rozpoczął przygodę z fotografią stereoskopową. Pierwsze aparaty Haneel Tri-Vision zostały wyprodukowane w 1946 roku, a więc kilka lat przed boomem stereoskopii na świecie. Były to aparaty bardzo proste (stały czas 1/50 sekundy, trzy otwory przysłony, prymitywny celownik), a więc i bardzo tanie. Obudowa ich była z bakelitu,  co mogło dać im miano "jednorazówek".  Ponieważ bakelit stosowany do tych aparatów był bardzo kruchy, jak raz aparat upadł na ziemię, nie było już co zbierać :). Konstruktorzy zastosowali także nietypowy film, coś pośredniego między szerokim a małym obrazkiem. "Ciekawostką przyrodniczą" były dwa kolory aparatów - brązowy i czarny.  Niestety aparat nie zyskał wielkiej popularności, więc zaniechano jego produkcji.  I nie dziwota,  z późniejszym sprzętem stereo nie miałby żadnych szans.

  

Haneel Tri-Vision (brązowy)    1946-1953

  

Haneel Tri-Vision (brązowy)    1947-1953

  

Haneel Tri-Vision (czarny)    1947-1953

 

piątek, 19 października 2007

Konkurencja

Największą konkurencją dla Realista był oczywiście potentat fotograficzny, Kodak. Ta nazwa nawet laikowi kojarzy się z fotogafią. Otóż ta firma już wcześniej, na początku dwudziestego wieku, produkowała aparaty stereoskopowe, lecz Stereo Kodak 35 był jedynym jej dzieckiem na film małoobrazkowy. W moim przekonaniu był lepszy od Realista i optycznie i mechanicznie, dopracowany we wszystkich szczegółach. Miał nawet zamontowaną poziomicę tak przydatną przy robieniu zdjęć trójwymiarowych. Aparatem równie dobrym, choć niedocenianym był Revere 33 (Revere Camera Corporation, Chicago). Dobrze zaprojektowany, bardzo poręczny, prosty w obsłudze z bardzo dobrą optyką. Najlepszym jednak był trzeci z tej półki, Wollensak Stereo 10 (Wollensak Optical Co., Rochester) - istne cudo. W tej chwili najdroższy i najtrudniejszy do zdobycia - ale czymś sobie na to zapracował...  Nie można oczywiście zapominać o innych amerykańskich aparatach stereo z tamtych lat, o całej rodzinie TDC (Bell & Howell, Chicago), których zdjęcia zamieściłem już wcześniej, o Videonie (Stereocrafters, Millwaukee) i o jeszcze kilku, o których jeszcze napiszę, ale to będzie zupełnie inna bajka.

Na koniec chciałbym odpowiedzieć na pytanie zadane przez jednego z internautów. Tak! Zdjęcia które tu wstawiam, to zdjęcia sprzętów 3D pochodzących tylko i wyłącznie z mojej kolekcji. Pozdrawiam!!!

  

Stereo Kodak 35   1953-1959

  

Revere 33   1952

  

Videon   1953

środa, 17 października 2007

Małpowanie

Co robi człowiek, który widzi, że sąsiadowi się powodzi? No cóż, najpierw zazdrości, a potem zaczyna robić to samo co on. Jak sąsiad uprawia czarną porzeczkę i ma z tego pieniądze, to i ja zaczynam. Jak sąsiad dorobił się sprzedażą alkoholu, to i ja zakładam sklep monopolowy. Proste jak drut!!!  W amerykańskiej stereofotografii taki proceder też miał miejsce. Widząc dobrą passę firmy pana White'a inni właściciele firm fotograficznych postanowili "rzucić" na rynek swoje aparaty. Oczywiście robili to z różnym skutkiem. Kilka firm odwaliło przysłowiową "kaszankę" wypuszczając aparaty stereo bardzo niskiej klasy. Tak zrobiło Universal Camera Corp. z Nowego Jorku (Stere-All), Kinder z Millwaukee (Kin-Dar Stereo), Graphlex z Rochester (Stereo- Graphic 35) czy Lennor Engineering Co. z Illinois (Delta Stereo). Trzy pierwsze aparaty mimo swojego efektownego wyglądu były bardzo prymitywne (stały czas naświetlania), czwarty zaś, trochę lepszy mechanicznie był tak piekielnie brzydki, że mało kto chciał go wziąć do ręki. Ale były też firmy, które stanowiły dla Realista nie lada konkurencję...

  

Stere-All   1954

  

Kin-Dar   1954

  

Stereo- Graphic 35    1956

  

Delta Stereo   1955

London in 3D - litewskie anaglify.

Kolejny album zdjęć stereoskopowych, którym chciałbym się z Wami podzielić, to "London in 3D". Tytuł ten już parokrotnie przewijał...